Wiem, że nie wszystkim podoba się, że zapuszczam tak długą brodę, ale tylko dzięki temu jestem w stanie sprawdzić niektóre rzeczy. Kosmetyki do zarostu poszły na pierwszy ogień. Tym razem postanowiłem sprawdzić, jak ze strzyżeniem brody poradzi sobie profesjonalista w barber shopie. Oto moja relacja.

Przed i po strzyżeniu brody.

Porównanie przed i po.

Brody praktycznie nie tykałem nożyczkami od trzech miesięcy, czyli od początku zapuszczania. Przyświecało mi między innymi sprawdzenie czy kosmetyki do brody, częste mycie i czesanie wystarczą by okiełznać swój zarost i utrzymać go w eleganckim stanie. Po tych trzech miesiącach wciąż uważałem, że moja broda prezentuje się w miarę dobrze, ale już były momenty, że nie dawałem sobie z nią rady. Włosy na policzkach układały się coraz gorzej. Trudne stało się też zapanowanie nad wąsem.

Kiedy zatem nadarzyła się okazja wyjazdu do Warszawy, postanowiłem skorzystać z niej między innymi po to, by odwiedzić jeden z tak popularnych ostatnio barber shopów, czyli zakładów fryzjerskich, specjalizujących się w stylizacji brody i wąsów.

Co to jest barber shop?

W ostatniej dekadzie mocno wzrosło zainteresowanie mężczyzn swoim wyglądem. I wcale nie mam na myśli stylu tzw. metroseksualistów. Zwyczajni mężczyźni, zaczęli szukać swojego stylu, dbając o ubranie i fryzurę. Wraz z modą na zarost, pojawiła się potrzeba dbania o brody i wąsy. Kosmetyki przyszły najpierw, a zaraz później pojawiły się pierwsze salony.

To wszystko jest pewnym powrotem do dawnych praktyk. Jeszcze przed II wojną światową mężczyźni powszechnie pilnowali, by wyglądać elegancko i często odwiedzali fryzjerów, by układać sobie bardziej skomplikowane fryzury (np. fale), golić się brzytwą albo strzyc zarost. Już kiedyś wybrałem się w taką „podróż w czasie” korzystając z golenia brzytwą w podobnym salonie. Tym razem postanowiłem spróbować profesjonalnego strzyżenia brody.

Relację z mojej wizyty możecie zobaczyć w wersji wideo albo przeczytać ją poniżej.

Oczekiwania przed wizytą

To był już najwyższy moment, żeby zabrać się za okiełznanie tej brody. Coraz bardziej przekonywałem się, że nawet pielęgnowana, ale nie strzyżona broda nie może wyglądać elegancko. Miałem nadzieję, że przytniemy nieco z każdej strony tej brody, przez co będzie się lepiej układała i wyglądała na bardziej gęstą. Z wąsem też chciałem coś zrobić żeby tak nie opadał na usta, ale nie zamierzałem go skracać. Wciąż podobało mi się podkręcanie go. Przy okazji chciałem sprawdzić czy „barber” (tak powinno się mówić?) przystrzyże moją brodę lepiej niż ja sam. Pamiętacie mój wpis i film o strzyżeniu brody nożyczkami?

Pamiętając moją wizytę u golibrody, kiedy testowałem golenie brzytwą, spodziewałem się, że strzyżenie brody również przyniesie mi moc zmysłowych wrażeń. Przede wszystkim miałem na myśli zapachy używanych kosmetyków, ale przy goleniu były też gorące ręczniki, masaż głowy i twarzy.

Do salonu (celowo nie podaję nazwy i proszę nie pytajcie) poszedłem rzecz jasna bez kamery ani aparatu. Chciałem być potraktowany jak zwykły klient, a nie przedstawiciel mediów. Na szczęście nikt nie zwrócił na mnie uwagi.

Ostatnie zdjęcie przed strzyżeniem. Stan opłakany.

Ostatnie zdjęcie przed strzyżeniem. Stan opłakany.

Jak przebiegało strzyżenie

Salon rzecz jasna był stylowy – to chyba podstawa w tym biznesie. Wewnątrz brodaci klienci i brodaci pracownicy. Trafiłem na swój fotel i po wyjaśnieniu o co mi chodzi (zażyczyłem sobie tylko podcięcia brody, żeby wyglądała dobrze, chciałem, żeby „barber” mógł się wykazać) przeżyłem mocne rozczarowanie. Okazało się, że będę strzyżony trymerem. Nożyczki weszły do użycia dopiero na końcu, do wycięcia pojedynczych włosków. Niestety trymer daje dość nieprzyjemne doznania – włoski strzelają po twarzy, przez co trzeba mieć zamknięte oczy (nie mogłem stale obserwować strzyżenia), a dookoła rozlegało się tylko irytujące brzęczenie maszynki.

Nie twierdzę, że trymer źle wykonywał swoją pracę (jeśli uznać, że tą pracą było jedynie skrócenie zarostu), tylko odbierał sporo czaru tej usłudze. Następnie okazało się, że na brodę i wąsa zostały użyte środki, które już prezentowałem Wam w artykule o kosmetykach do brody i wąsów. Nie było natomiast żadnych innych zapachów, masażu czy czegoś podobnego. Ogółem – zwykłe strzyżenie. Koszt – 70 zł.

Wrażenia po strzyżeniu

Wyglądam o wiele lepiej. To bez dwóch zdań. Nie ma co się oszukiwać – niestrzyżona broda wygląda znacznie gorzej. Jak źle wyglądałem wcześniej, przekonałem się dopiero porównując efekt przed i po. W tym miejscu muszę zatem przyznać, że choćbyśmy używali wszelkich kosmetyków, myli i czesali brodę, strzyżenie jej jest równie ważne.

Niestety zostało wycięte więcej niż się spodziewałem. Po bokach ta broda ma teraz taką długość jaką osiągam po ok. 1 – 1,5 miesiąca. Od spodu jest nieco dłuższa. Niemniej wygląda dobrze i jestem bardzo zadowolony z efektu. Jednak pozostaje pewien zawód, że mimo wszystko strzyżenie brody bardziej przypomina zwykłe strzyżenie włosów, niż golenie brzytwą. Jest to zatem zabieg z kategorii „zwyczajnych”, a nie „podróży w czasie”. Szkoda.

Pozostaje pytanie czy sam byłbym w stanie tak sobie brodę przyciąć? Trymerem na pewno nie, ale jak wiecie, jestem zwolennikiem nożyczek. Myślę, że osiągnąłbym podobny efekt i dlatego nie jestem przekonany czy następnym razem będę wybierał się w podróż do barber shopu, w którym muszę płacić jak za niszową usługę. Spokojne strzyżenie w domu da mi może nieco gorszy efekt, ale zaoszczędzę cenny czas i pieniądze.

Niemniej nie każdy może czuć się pewnie z nożyczkami w ręku albo nawet lubić takie zabawy. W tym wypadku zdecydowanie polecam odwiedziny w najbliższym barber shopie, bo brodę trzeba strzyc. Efekty są bardzo dobre, może tylko przeszkadza ten trymer. No i nie ma co liczyć na nagłe przeniesienie się do dwudziestolecia międzywojennego.

Tego samego dnia szedłem na kolację do Cafe Bristol. Tamtejszy fotograf uchwycił mnie na kilku zdjęciach, więc możecie zobaczyć jak broda prezentuje się teraz w terenie. Obok mnie blogerki Paulina Wnuk oraz Joanna Glogaza.

bristol

bristol1

bristol2

Gdzie strzyżesz swoją brodę?

To nie ma być żadna reklama, więc nie podaję namiarów na wspomniany salon, ale żebyśmy mogli bardziej skorzystać z tego artykułu, piszcie proszę w komentarzach gdzie sami chodzicie strzyc swoje brody. Mile widziane są adresy poza Warszawą, bo o takie jest trudniej.