Wodzirej – reżyser, dowódca, dobry duch przyjęcia

Zdarza się, że niektóre przyjęcia są z początku nudne i monotonne. Nic ciekawego się nie dzieje i nikt nie ma większej ochoty do zabawy. Wtem pojawia się jakaś energiczna postać. To mężczyzna zarazem pełen życia i elegancji. Nagle czuć, że każdy chętnie zerwie się z siedzenia i włączy do tańca. Właśnie zaczyna się właściwa zabawa – przybył wodzirej!Czas-Gentlemanow-taniec

„Bal bez wodzireja – to pułk bez dowódcy.”

Współczesne zabawy niezmiernie różnią się od tych z lat międzywojennych, a co dopiero od tych z początku XX wieku! Ważną rolę pełniły wówczas konwenanse i dobre maniery. Grano niezrozumiałą dla nas muzykę i tańczono (zabawne dla nas) układy. Nie każdy jednak wie, że skomplikowana forma ówczesnych bali była zasługą reżysera tego wydarzenia. Żeby wszystko działało w pełnej harmonii, niezbędny był ktoś, kto poprowadzi uczestników zabawy przez wszystkie etapy i zapewni im niezapomniane wrażenia.

Wodzirej, zwany też kierownikiem zabawy, był odpowiedzialny za sukces balu. Nie tylko pokazywał co i jak tańczyć, ale przede wszystkim zbliżał do siebie towarzystwo. Odrywał od ścian podpierających je młodzianów i umiejętnie łączył ich w pary  ze spragnionymi ruchu panienkami. Przedstawiał zainteresowanych kawalerów wybranym damom. Ponad wszystko jednak rozbawiał, napełniał energią i zapobiegał złym emocjom, które mogłyby zniszczyć bal.

Czas-Gentlemanow-taniec1Wysokie wymagania

Wybór wodzireja był niezwykle ważny dla gospodarzy przyjęcia. Żeby zyskał sympatię bawiących się, zarażał swoją radością i pociągał ich do tańca musiał być przynajmniej duchowo spokrewniony z nimi. Najlepiej jednak jeśli znał przynajmniej sporą część gości. To zdecydowanie przydawało się w jego pracy. Musiał ponadto być człowiekiem spostrzegawczym, żeby dopasowywać zabawę do możliwości i preferencji zaproszonych. Dowcip i nieodłączny takt również były niezwykle ważne.

Sama umiejętność tańca i mechaniczne wykonywanie figur tanecznych nie wystarczały, ale i w tej kwestii musiał spełniać wysokie wymagania. Ważne było wykształcenie muzyczne pozwalające mu porozumieć się z orkiestrą. Niektóre utwory mogły być szczególnie męczące dla muzyków, nie powinny być zatem zbyt długie. Wodzirej musiał wiedzieć kiedy kończyć i jakie przerwy robić, by wszyscy dotarli do finiszu cali i zdrowi. W pracy komunikował się też często z dyrygentem ustalając szczegóły następnych tańców.

Czas-Gentlemanow-taniec4Tańce, hulańce, bez swawoli

Ważną różnicą w stosunku do dzisiejszych bali był scenariusz. Kolejność tańców była wcześniej ustalona, spisana i wystawiona w widocznym miejscu. Niekiedy też goście otrzymywali takie spisy dla siebie. Pozwalało to nie tylko zapobiec niespodziankom czy dylematom typu: „co teraz zagramy?”. Dzięki temu zabiegowi damy mogły prowadzić spis (na osobnym kartoniku!) chętnych do tańca na konkretne utwory. Podchodził wówczas kawaler i pytał damę: „Czy zechce Pani zatańczyć ze mną pierwszego mazura?”, na co ona mogła sprawdzić w notesiku czy jest jeszcze miejsce i dać jasną odpowiedź o swojej dostępności.

Bale rozpoczynały się zwyczajowo walcem, a tylko wyjątkowo, na bardziej uroczystych okazjach, polonezem. Następnie tańczono między innymi polkę, mazura, kontredans albo kotyliona. Na weselach zawsze w pierwszej parze stała panna młoda, a na prywatnych balach, pani domu lub jej córka (gdy gospodyni nie tańczyła). Wodzirej ustalał porządek par dla całej kolumny tańczących albo i kilku kolumn, gdy było ich więcej. Sam kierownik balu również tańczył. Dla siebie wybierał miejsce skrajne, jak najbliżej orkiestry, na wypadek gdyby musiał coś ustalić z muzykami.

Same tańce też nie były swobodne. Również rozgrywały się wedle scenariusza ułożonego przez wodzireja. Pełnił on niejako rolę dyrygenta tańca. Goście na parkiecie wykonywali różne figury, ale dopiero na komendę kierownika balu. Tę samą komendę rozpoznawał dyrygent i dostosowywał do niej muzykę. Komendy były wówczas jeszcze podawane po francusku. Znajomość tego języka była więc kolejną umiejętnością niezbędną dla wodzireja. Mogła się jednak przydać także do prowadzenia lekko snobistycznych rozmów.

Czas-Gentlemanow-taniec2W rytm muzyki

Kierownik balu na parkiecie miał najwięcej pracy. Musiał baczyć na to, czy tańczący nie wpadają na siebie, czy nie mylą kierunków i wzajemnie sobie nie przeszkadzają. Musiał dobrze ocenić wielkość sali i liczbę tańczących par. Następnie do tych czynników dobierał odpowiednie figury taneczne. Kiedy któraś para upadła, błyskawicznie ratował ją, pomagał się podnieść i powrócić do tańca. To był najskuteczniejszy środek do zatarcia niemiłego wrażenia.

Dobranie figur tanecznych nie było prostym zadaniem. Jedne były łatwe, ale niektóre mogły sprawić tancerzom sporo kłopotu. Dlatego też wodzirej z początku unikał tych trudniejszych. Zaczynał od prostych i stopniowo podnosił poprzeczkę. W ten sposób mógł się dowiedzieć, jakie są możliwości tancerzy. Jeśli natomiast chciał wypróbować jakąś trudniejszą ewolucję, w pierwszej kolejności jasno objaśniał wszystkim co mają odtańczyć. Trzeba było jednak umieć to zrobić w sposób lekki i żartobliwy, a nie mentorski. W końcu bal nie był szkołą tańca.

<<Zobacz też: Ciemna strona oficerskiego honoru – zabójstwo w „Carltonie”>>

Czas-Gentlemanow-taniec3Chciałbym poznać tamtą damę…

Jak już wspomniałem rolą kierownika balu było nie tylko dyrygowanie tancerzami, lecz także zbliżanie do siebie zaproszonych gości. Jak może pamiętacie z dawniejszych wpisów, nie wypadało ot tak sobie podejść do nieznajomej i zaprosić ją do tańca. Bezpiecznym sposobem było poproszenie o przedstawienie właśnie wodzireja. Powinien on starać się wyjść na przeciw takiej prośbie, ale tylko jeśli wiedział kogo i komu przedstawia. W przeciwnym razie mógł się narazić jednej bądź drugiej stronie.

Jeśli już do rekomendacji miało dojść, podchodził do damy z owym gentlemanem zwyczajowo z tymi słowami: „jako kierownik balu, pozwolę sobie przedstawić paniom pana X.” albo „pozwoli pani, że jako wodzirej balu, przedstawię jej pana X.”. Reszta zależała od tegoż pana. Gdyby jednak coś stało na przeszkodzie do przedstawienia jegomościa, wodzirej grzecznie obiecywał, że się postara. Dawało mu to czas na wybadanie z kim ma do czynienia, a może też w międzyczasie sam chętny sobie poradził dzięki własnym znajomym.

Poza tym wodzirej był tylko jednym z gości, bawiącym się jak inni ze swoją partnerką. Jeśli było to duże przyjęcie i wiele osób go nie znało, przypinał sobie kokardę, co go wyróżniało i zapraszało do podejścia i zapytania o przysługę.

Dzięki wodzirejom bale rozgrywały się po myśli organizatorów, a zaproszeni goście mogli później mówić, że się świetnie bawili. Należało jednak ich szanować i słuchać. W przeciwnym razie ich praca poszłaby na marne. Jak pisał Rościszewski:

Wodzireja należy słuchać, jak dowódcy na wojnie z całą bezwzględnością i taktem ludzi dobrze wychowanych.

<<Zobacz też: Kilka zachowań, którymi mężczyzna zrazi do siebie damę>>

Fot. Eric Allix Rogers, (CC BY-NC-SA 2.0).
Fot. Eric Allix Rogers, (CC BY-NC-SA 2.0).

Dzisiejsze bale

Czy z powyższego płynie jakaś nauka dla nas, w czasach dyskotek i prywatek? Na pewno nie warto wracać do tamtej kultury tańca wedle scenariusza, bo to zwyczajnie nie ma szans na powrót i jedynie byśmy coś udawali i odgrywali. Jednak warto spojrzeć na naszych gości okiem takiego wodzireja, którego rolę będzie raczej pełnił już sam gospodarz. Nie zapominajmy przedstawiać sobie gości, dbajmy o ich dobry humor i nie odrywajmy się duchem od nich. Zawsze powtarzam, że: o jakości przyjęcia nie świadczy to, jak Ty się na nim bawiłeś, ale to jak bawili się Twoi goście.

Dzisiaj natomiast zdarzają się wodzireje na weselach. Spotkaliście się kiedyś z nimi? Jakie macie wrażenia?

Źródło: Mieczysław Rościszewski, „Tańce salonowe. Praktyczny przewodnik dla tancerzy i wodzirejów uwzględniający tańce najnowsze i najmodniejsze”, Warszawa 1904.

  • Zawsze myśląc o wodzireju mam przed oczyma obraz wykreowany przez Jerzego Stuhra (w filmie o tym samym tytule). Bardzo ciekawy zwyczaj i wcale nie taki zły jak to początkowo może się wydawać (w końcu na weselach nadal to obowiązuje), wszystko zależy od przyjętej formuły 🙂

    • Wstyd się przyznać, ale „Wodzireja” nie widziałem jeszcze. Muszę to nadrobić.

  • Damian Adam Marks

    Panie Łukaszu!

    Bardzo spodobał mi się pański wpis, gdyż dobrze ilustruję czasy przedwojenne do których mam pewną słabość.
    Piszę Pan o tym, że takie bale raczej nie mają już szans na powrót i niestety się z tym zgodzę. Lecz jeśli kiedyś zdarzyło by się, że jakiś jegomość organizował by bal w stylu lat dwudziestych, nie omieszkałbym się wybrać na takie wydarzenia. Gdyż takich kulturalnych imprez praktycznie już nie ma, a przynajmniej bardzo ciężko na takie trafić. Nawet gdy byłem na weselu cała zabawa sprowadzała się głównie do picia alkoholu. Co jest wręcz przerażające!

    Pozdrawiam

    • Takie bale, o których Pan pisze, są organizowane, ale ja osobiście nie przepadam za nimi. Chodzi o ideę. Ludzie ubierają się jak z innej epoki i myślą, że nagle stają się damami i gentlemanami. I co gorsza, traktują ten stan jako wyjątkowo. Bez aspiracji do bycia takim na co dzień. Zupełnie pomija się fakt, ze bycie gentlemanem to nie strój, a charakter.

      Cenić można takie inicjatywy za promocję dawnego stylu życia, choć mam wrażenie, że nie spełnia to dobrze swojego zadania.

  • Alessandra

    Zgadzam się z ostatnim postem, to samo odnoszę do wszelkich ruchów rycerskich i „rekonstrukcyjnych”.
    Nie mniej mam możliwość uczestniczenia w takich balach z różnych epok ale spotykam się w środowisku osób znanych i przede wszystkim spotykamy się dla tańców i atmosfery i chęci nauczenia się czegoś nowego. Jest to co innego niż kiedy organizuje się bal komercyjny (za który trzeba jakąś sumę zapłacić) gdzie każdy może mieć inne piorytety.
    A bycie wodzirejem to praca bardzo stresująca.