Przez niektórych powtarzane jest czasem przekonanie, iż „piwo jest napojem klas kiepskich i studentów”*. Nie ma jednak co ukrywać – większość z nas od czasu do czasu chętnie sięga po orzeźwiające piwo i to nie po to, by się nim upić przy kiełbasce z grilla, ale żeby delektować się smakiem pieczołowicie wybranego napoju. Czas docenić ten trunek.

Wpis tylko dla osób pełnoletnich

Czas-Gentlemanow--piwoPiję piwo

Wiadomo, że dobra whisky świetnie umili spokojny wieczór, a wyborne wino będzie doskonale pasowało do kolacji z ukochaną, ale fakt, że tanie piwko upodobały sobie rzesze prototypów Kiepskich, nie sprawi, iż będę ukrywał przed światem moją sympatię do dobrego browaru. Piwo, tak jak każdy inny alkohol, ma swoich lepszych i gorszych reprezentantów. Są piwa odpowiednie do przeróżnych okazji, są warzone wedle różnorodnych receptur, a ich ceny mogą nieźle zaskoczyć.

Przygotowując materiał o piwie udałem się na spotkanie z Grzegorzem Stachurskim, współwłaścicielem znanego w Poznaniu multi-tapu** Setka (nie mylić z popularnymi ostatnio pijalniami wódki!) i kiperem, certyfikowanym sędzią piwnym PSPD***. Grzegorz jest z wykształcenia biologiem. Do piwa zbliżyły go podróże. Odwiedzając różne zakątki kraju i Europy kosztował przeróżnych piw. Obecnie jego pasja przerodziła się w biznes. To on pomógł mi zrozumieć wiele praw rządzących światem browarów, za co jestem mu niezwykle wdzięczny!

<<Zobacz też: Każdy mężczyzna powinien odbyć swoją podróż>>

Grzegorz Stachurski za imponującym barem w Setce.

Grzegorz Stachurski za imponującym barem w Setce.

Najstarszy alkohol na świecie

Popijając sobie ulubiony złocisty trunek nawet do głowy nam nie przychodzi, że właśnie trzymamy w ręku potomka pierwszego napoju alkoholowego wytwarzanego przez człowieka. Pierwsze piwa mogły być warzone już dziesięć tysięcy lat temu! Źródła pisane potwierdzają natomiast z całą pewnością, iż piwo przyrządzali Sumerowie aż sześć tysięcy lat temu. Znane były wówczas piwa orkiszowe i pszeniczne, a ich smak i konsystencja znacznie odbiegały od tego co znamy obecnie. Choć zapewne nam by nie smakowało, już wtedy nazywano je „boskim napojem”.

Jak się okazuje, prymitywne piwo jest całkiem proste w przygotowaniu. Dlatego też właśnie ten trunek powstał jako pierwszy. W dawnych wiekach napoje gotowane i sfermentowane były bezpieczniejsze niż zwykła woda, dlatego też tak popularne stało się picie lekkich piw. Ten zwyczaj rozprzestrzenił się głównie w północnych krajach Europy, kiedy na południu częściej pito lekkie wina.

W czasach średniowiecznych funkcjonowały wielkie ilości małych browarów klasztornych, dworskich i miejskich. Różnorodność produkowanych piw onieśmieliłaby niejednego współczesnego smakosza. Były to jednak zupełnie inne napoje niż dzisiaj. Niefiltrowane, słabsze, często przyprawiane nie chmielem lecz innymi roślinami, np.: kwiatami czarnego bzu, algami morskimi, wrzosem albo lawendą . Pito je bardzo powszechnie i w czasach, kiedy spokojnie można było pić napoje bezalkoholowe, piwo stało się podstawowym towarzyszem hucznych zabaw.

<<Zobacz też: Travellers Club – w jednym z najstarszych klubów gentlemanów>>

Fot. Carlsberg Ukraine.

Fot. Carlsberg Ukraine.

Dlaczego to dzisiaj kiepski napój

Piwo może skutecznie zastąpić wino lub whisky. Może być pite dla smaku i przyjemności właśnie dlatego, że istnieje mnóstwo jego odmian. Każdy znajdzie dla siebie odpowiednie. Dlaczego więc uważamy je za trunek pośledni? Wynika to z kliku aspektów. Po pierwsze jest to tak popularny napój, że jest uznawany wręcz za wulgarny. Piwem zalewają się młodziki, zalewane są nim imprezy masowe i puby. Jest go pełno w sklepach, knajpach, a nawet restauracjach. Nic dziwnego, że Polacy uznali to co trudniej osiągalne, za zdecydowanie lepsze. Dobre wino, whisky, koniak… Już sama cena (wynikająca często z kosztów importu) stwarza wrażenie luksusu.

Z drugiej strony winne są koncerny. Te „mityczne potwory” psują piwu renomę, nastawiając się na sprzedaż dużych ilości zaniedbując kwestię smaku. Problem tkwi w procesie produkcji. Warząc takie hektolitry piwa trzeba optymalizować produkcję i wyszukiwać smaki odpowiadające większości konsumentów. Dlatego też mamy często wrażenie, że wszystkie popularne piwa smakują podobnie. Prawdziwie zróżnicowane portfolio jest mniej opłacalne dla producenta. Polski rynek piw koncerny zajmują w niemal 90%. Trudno więc się dziwić, że jest problem z kupnem czegoś bardziej wyszukanego, a niestety w tych najpopularniejszych piwach nie ma w czym się rozsmakowywać.

<<Zobacz też: Jak pić piwo z klasą>>

Fot. Lindsey Gira, CC BY - 2.0.

Fot. Lindsey Gira, CC BY – 2.0.

Renesans browarów

Na szczęście nadeszła już moda na niszowe piwa z małych browarów i nawet koncerny to wyczuwają wypuszczając takie produkty jak Tyskie Klasyczne, Perłę czy Książęce. Najlepiej to wychodzi w przypadku Brackiego i Portera Żywieckiego. Niemniej wielkie firmy będą miały problem by konkurować smakiem i aromatem z faktycznie małymi browarami. Te z kolei zaczynają się w Polsce odradzać idąc w ślad za zachodnimi trendami. Odchodzi się od najpopularniejszego, wysoko odfermentowanego eurolagera na rzecz piw bardziej wyrazistych i aromatycznych. Przykładem są piwa pszeniczne i mocniej chmielone.

W samej Polsce już ok. 15 tysięcy osób warzy piwo w swoich domach w stylach, które nie są dostępne powszechnie w sklepach. Niekiedy taki domowy piwowar zakłada własny browar i wypuszcza na lokalny rynek małą serię piw. Z czasem wyłaniają się z tego coraz większe przedsięwzięcia, a my mamy okazję by zaserwować naszym kubkom smakowym niepowtarzalne doznania. Oczywiście świetnie jest też samemu przyrządzić takie piwo i później poczęstować nim swoich znajomych. Grzegorz zapewniał mnie, że posiadając umiejętność ugotowania zupy jesteśmy w stanie uwarzyć smaczniejsze piwo niż niejeden koncern.

Rośnie jakość, rośnie cena

Na rynku światowym pojawia się coraz więcej wymyślnych piw. Niektóre są warzone wedle średniowiecznych, a nawet starożytnych receptur. Inne leżakują na przykład w beczkach po Bordeaux (jak w browarze Artezan). Zdarza się też, że piwo leżakuje w drewnianych beczkach na dziobie statku pływającego przez dwa miesiące na Atlantyku (tak zrobili w browarze Brewdog). Są też takie, których stężenie alkoholu sięga więcej niż 60% (takie kupuje się w pubie na kieliszki)! Tego typu piwne rarytasy potrafią osiągnąć niebywałe ceny. Chętnych jednak nie brakuje ponieważ ich wartość szybko rośnie.

Coraz więcej jest wśród nas kolekcjonerów. Już nie tylko zbiera się szkło do piw, puszki, butelki, kapsle i etykiety (choć i te mogą kosztować niemało). Wielu jest kolekcjonerów samych piw. Zakładają własne piwniczki, w których piwa leżakują nawet po 20 lat. Służy to zwłaszcza piwom mocniejszym, na przykład porterom. Na specjalne okazje można sobie urządzić podróż w czasie, otwierając butelkę z browaru, który już nie istnieje. Może nawet to ostatnie piwo tego typu na świecie!

<<Zobacz też: Kolekcjonerstwo – gentlemańskie hobby>>

Piwniczka piwna - fot. Ryan Opaz, CC BY-NC-SA 2.0.

Piwniczka piwna – fot. Ryan Opaz, CC BY-NC-SA 2.0.

Na zdrowie!

Jeśli jeszcze macie wątpliwości czy gentleman może sięgnąć bez wstydu za piwo podpowiem, że sklasyfikowanych jest obecnie ponad sto stylów piwnych. W każdym stylu znajdziemy wielką różnorodność. W każdym kraju natomiast produkuje się nieco inne napoje. To zatem świetny trop do odbywania dalekich i bliskich podróży smakowych.

Piwo można też degustować tak samo jak wino czy whisky. Można przykładać wagę do odpowiedniej temperatury picia, do podawania w odpowiednim szkle i z odpowiednimi zakąskami. Można z tego uczynić mały rytuał, który skutecznie zdejmie z picia piwa piętno szybkiego sposobu upijania się. Myślę, że warto pozbyć się przekonania, że piwo dobrze wygląda tylko na grillu i imprezach masowych, i przyjrzeć mu się trochę bardziej na poważnie.

Teraz czas na wasze wyznanie: pijecie piwo?

* Adam Granville, Gentleman. Mam zasady, Bosz, Olszanica 2011, s. 197.
** Pub z dużą ilością piw lanych podpinanych rotacyjnie.
*** Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych