Nasze codzienne, małe rytuały pozwalają nam na moment oderwać się od problemów, skupić na sobie i zwolnić. Ma to dla nas zbawienne skutki, kiedy ciągle gdzieś się spieszymy i poszukujemy rozwiązań prostych, szybkich i często byle jakich. Łatwo w tych warunkach stracić kontrolę nad sobą i własnym życiem. Tymczasem od gentlemana wciąż wymaga się tego samego – opanowania, cierpliwości i konsekwencji. Dzięki rytuałom jest nam zdecydowanie łatwiej zachować klasę.

Czy na pewno warto to wszystko robić w pośpiechu?

Czy na pewno warto to wszystko robić w pośpiechu?

W świecie pośpiechu

Wciąż dla wielu osób, bycie gentlemanem jest równe z drogimi gadżetami, pięknymi garniturami i wakacjami w tropikach. Ja natomiast nieustannie powtarzam, że jest zupełnie inaczej. Powyższe rzeczy to tylko dodatki, następstwa odniesionego sukcesu finansowego, ale już niekoniecznie świadectwo posiadania klasy. Na klasę składają się bowiem sprawy niematerialne – począwszy od umiejętności pracy nad sobą, po dbanie o swoje otoczenie. Tego niestety nie da się osiągnąć ot tak! Trzeba poświęcić nieco czasu i energii.

Jednym  z największych wrogów stylu, o jakim piszę, jest pośpiech. Mam wrażenie, że mamy dzisiaj obsesję na punkcie kariery, pieniędzy i nie marnowania czasu. Stąd wolimy robić wiele rzeczy byle jak, ale więcej i szybciej, a  nie dobrze, tylko mniej i nieco wolniej. Nasze życie staje się bogatsze ilościowo, niemniej traci jakościowo. Chcemy konsumować dużo, doświadczyć jak najwięcej, zrobić po trochu ze wszystkiego. Czy jest w tym jeszcze miejsce na dobrą robotę? Chyba nie!

<<Zobacz też: Sekret dobrego wychowania – gentleman się nie spieszy>>

O jakich rytuałach mowa?

Jednym w pierwszych codziennych rytuałów, który uświadomił mi tę kwestię, było tradycyjne golenie. Okazało się, że coś co wyglądało na fanaberię, daje mi sporo odprężenia i przyjemności. Pozwala na moment odciąć się od reszty świata, skupić się na swoim ciele i rozpocząć przyjemniej dzień. Później w ten sam sposób zacząłem widzieć inne czynności: picie kawy, whisky czy wina, pastowanie butów, prasowanie koszul albo dobieranie garderoby na konkretną okazję.

Wszystkie z tych rzeczy można robić na dwa sposoby: szybko, łatwo i z nastawieniem na efekt albo wolniej, z przeszkodami i z nastawieniem na samą czynność. Stało się dla mnie jasne, że skupienie uwagi na czymś, poświęcenie temu czasu, by zgłębić tego tajniki i robić coś lepiej, sprawia, że sami zyskujemy o wiele więcej niż sam efekt naszych działań. Zyskujemy wiedzę, odstresowujemy się i dystansujemy wobec ciągłej pogoni za nie wiadomo czym.

Fot. Esther Bubley, 1943.

Golenie powinno być przyjemnością. Fot. Esther Bubley, 1943.

Rytuały oszczędzają

Aż trudno mi wskazać ten aspekt, który jest najważniejszy w codziennych rytuałach. Wszystkie wydają się bowiem równie wartościowe. Przy każdej z czynności, której poświęcimy czas na jej naukę i praktykę, dowiemy się wiele ciekawych rzeczy, które uczynią nas ciekawszymi rozmówcami. Sam uwielbiam rozmawiać o kawie, tradycyjnym goleniu czy choćby whisky. Każdej z tych rzeczy poświęciłem kiedyś trochę energii, by ją odpowiednio poznać. Teraz wiem jak z nich poprawnie korzystać i znam ich historię.

Ponadto, dzięki tej wiedzy, wiem jak wybrać lepszy produkt i jak go lepiej konsumować. W efekcie wydaję świadomie pieniądze i w dłuższej perspektywie oszczędzam. Przykładowo kupno fajki i tytoniu to dużo większy wydatek niż paczka papierosów, ale uczynienie z palenia rytuału sprawia, że palimy mniej, a przez to stać nas na wyższej jakości produkty. To samo tyczy się alkoholu, jedzenia czy dóbr kultury. Często reklamy mamią nas wizją, że kupując tańsze produkty wydajemy mniej, ale każdy, kto wydaje świadomie pieniądze na lepszej jakości przedmioty wie, że w długim terminie to nie prawda.

Robiąc coś w formie rytuału, korzystając z naszej wiedzy, uzyskujemy też lepsze efekty, a niekiedy nawet oszczędzamy czas, bo nie musimy poprawiać własnych błędów, spowodowanych pośpiechem. Przyrządzimy lepszą herbatę, lepiej się ubierzemy, czy dokładniej ogolimy. W wielu z takich czynności pośpiech znacznie psuje jakość.

Mimo wszystko na pierwszy plan wysunę fakt, że dzięki rytuałom odrywamy się od codzienności. Często są to czynności związane z pracą manualną (np. pastowanie butów). Jeśli cały tydzień pracujemy przed komputerem, to będzie wspaniałą odskocznią. Mamy chwilę dla siebie. Pasja nakazuje nam zrobić to dobrze i niczego nie pominąć. Skupiamy uwagę na czymś pozornie błahym, a jednak oczyszczamy umysł na ten czas i odrobinę zwalniamy swoje obroty.

<<Zobacz też: Kolekcjonerstwo – gentlemańskie hobby>>

Na dobrą kawę warto poświęcić nieco czasu. Fot. A.  Rothstein 1938.

Na dobrą kawę warto poświęcić nieco czasu. Fot. A. Rothstein 1938.

Rytuały w życiu gentlemana

Teraz najważniejsze: jak to się ma do charakteru człowieka? Kiedy tak na co dzień gnamy, nie zauważamy wielu szczegółów nas otaczających. Zapominamy o uprzejmości, o dbałości o drobiazgi, o naszych wartościach, a nawet o zdrowiu. Umyka nam fakt, że najważniejsze w życiu są relacje z innymi ludźmi, a nie uciekający czas. W pośpiechu nie przepuszczamy innych w drzwiach, jadąc samochodem przyspieszamy na żółtym świetle, nie ustępujemy pierwszeństwa, ani nie przepuszczamy pieszych. Pijemy i jemy byle co tylko po to, by zaspokoić pragnienia.

Gentleman powinien natomiast być pogodzony ze swoim czasem, nawet jeśli ten płynie coraz szybciej. Powinien umieć się opamiętać i zwolnić by komuś pomóc, by się skupić na czymś co ma większą wartość niż doraźna korzyść. Większość ludzi uważa drobiazgi, o których pisałem, za nieważne błahostki, ale trzeba umieć poświęcić im uwagę, by poświęcać ją później innym osobom. Musimy nauczyć się celebrować codzienność, żeby w długiej perspektywie żyć świadomie z w zgodzie ze sobą i otoczeniem.

Znajdź rytuał

W moim życiu pojawia się coraz więcej rytuałów – czynności, które kiedyś robiłem z musu, a teraz sprawiają mi wielką przyjemność. Zawdzięczam to właśnie zgłębianiu wiedzy na ich temat, szukaniu lepszych jakościowo rozwiązań i poświęcaniu czasu na praktykę.

Codziennie delektuję się dobrą kawą ze świeżo zmielonych ziaren, parzoną w kawiarce. Jedna taka kawa dziennie wystarczy. Równie często cieszę się porannym goleniem, ciągle szukając sposobów na poprawienie mojej techniki (zresztą nastawienie do golenia potwierdzają komentarze czytelników, pod wpisami poświęconymi goleniu). Kilka razy w tygodniu pijam wieczorną whisky – 20 ml w zupełności wystarczy. Smakuję ją przez długi czas malutkimi łyczkami i nawet do głowy mi nie przychodzi, żeby się tym alkoholem upijać. Kiedy biorę się za prasowanie czy pastowanie, nigdy nie robię tego w pośpiechu, tylko dobrze, z zapasem czasu. Można by tak wymieniać jeszcze długo.

Wyraźnie odczuwam, że dzięki temu łatwiej przychodzi mi relaksowanie się i porzucanie codziennych myśli. Z drugiej strony, zawsze kiedy jestem w silnym stresie, mam tych kilka rytuałów, do których mogę wrócić i choć na chwilę się odciąć. Łatwiej mi też zaakceptować fakt, że nie wszystko można osiągnąć od razu. Od takich rytuałów zaczyna się zwalnianie w życiu. Zastanów się co możesz zmienić ze swoich codziennych czynności, poczytaj na ten temat, poszperaj. Poświęć temu czas na praktykę i porzuć na ten moment wszystkie inne myśli. To będzie azyl od pośpiechu na dobry początek. Z czasem będzie ich więcej i zaczniesz dostrzegać coraz więcej korzyści. Zostań gentlemanem, który się nie spieszy.

Zapraszam do podania w komentarzach własnych rytuałów i korzyści z nich płynących.