Rozmowa to jeden z najważniejszych sposobów na poznanie drugiej osoby i przedstawienie jej siebie. Jeszcze długo żadne nowe sposoby komunikacji nie zastąpią tej klasyki. Wszystko dlatego, że podczas kontaktu w cztery oczy komunikujemy znacznie więcej niż tylko słowa. Mowa ciała ma tutaj kolosalne znaczenie. Każdy, komu zależy na dobrym wizerunku, powinien wziąć sobie to do serca. I nie chodzi tu tylko o osiąganie swych celów, lecz o zwykłe dobre wychowanie.

Fot. Marion Post Wolcott, 1941.

Fot. Marion Post Wolcott, 1941.

Co na to nauka?

Albert Mehrabian, amerykański profesor psychologii, badając pod koniec lat sześćdziesiątych mechanizmy komunikacji międzyludzkiej doszedł do wniosków, że to, co mówimy, ma mniejsze znaczenie, niż to, jak to mówimy i co w tym czasie sygnalizuje nasze ciało. Szczegółowe wyniki były co prawda później krytykowane, ale to, że mowa ciała ma wielkie znaczenie w komunikacji, dzisiaj jest dla nas jasne.

Zwłaszcza w emocjonalnych rozmowach słowa mają skromną wagę w porównaniu do innych, symultanicznych komunikatów. Mówimy bardzo dużo naszymi oczami, miną, rękami czy postawą całego ciała. Dlatego też musimy pamiętać, że, by być wysłuchanym i zrozumianym, nie wystarczy umiejętnie posługiwać się językiem. Dzisiaj zwrócimy uwagę na to, co podczas rozmowy komunikuje nasza twarz, ręce i postawa całego ciała.

<<Zobacz też: Sztuka prowadzenie rozmowy>>

Zanim przejdę dalej, chciałbym uprzedzić ewentualną krytykę: wszystkie z wymienionych zachowań można wypaczyć i sprawić, że będą nienaturalne i odpychające. Moim celem jest jedynie zaznaczenie, że korzystamy z nich naturalnie, ale czasem sobie z tego nie zdajemy sprawy. Należy kontrolować swoją mowę ciała, by przypadkiem nie sygnalizować czegoś niezamierzonego. Oczywiście można to też wykorzystać do manipulacji swoim wizerunkiem. O ile korzystają z tego osoby nieśmiałe, by poprawić swoją pewność siebie w rozmowie, nie widzę w tym nic złego.

Kontakt wzrokowy to podstawa. Fot. Harris & Ewing, 1939.

Kontakt wzrokowy to podstawa. Fot. Harris & Ewing, 1939.

Kontakt wzrokowy

O oczach pisałem w poprzednim wpisie na temat prowadzenia rozmowy. Tutaj tylko przypomnę, że utrzymywanie kontaktu wzrokowego z rozmówcą ma wielkie znaczenie. Kulturowo nie ufamy ludziom, którzy przez całą rozmowę mają spuszczony wzrok albo wodzą nim po bokach. Może to oczywiście wynikać z nieśmiałości, a nie z nieszczerych intencji, ale rozmówca wcale nie musi tego wiedzieć.

To bodaj najważniejszy element mowy ciała, więc warto nad nim popracować w pierwszej kolejności.

Mimika

Komunikuje jednak cała twarz. Człowiek wyłapuje ruchy oczu, brwi, warg, nosa, brody, czoła i żuchwy. Różne spięcia mięśni sygnalizują stany emocjonalne od radości, po smutek, od strachu, po wściekłość. Naukowcy potwierdzili, że same grymasy nie są uwarunkowane kulturowo, ale to, jak je kontrolujemy, już tak.

Możesz nawiązać lepszy kontakt z rozmówcą okazując swoje emocje właśnie mimiką. Uśmiechaj się serdecznie sygnalizując zadowolenie ze spotkania. Podkreślaj emocje tego o czym mówisz przez odpowiednie miny, które naturalnie towarzyszą Ci w takich sytuacjach. Wyrażaj zrozumienie dla rozmówcy reagując właśnie w ten sposób na to, co on mówi.

Oczywiście można z każdym z tych zachowań przesadzić w drugą stronę. Radość ze spotkania okazujemy tylko na początku i nie nachalnie. To samo dotyczy emocji podczas rozmowy. Reagować należy naturalnie. Zazwyczaj nie śmiejemy się w głos z rzeczy tylko lekko zabawnych, ani nie płaczemy nad byle potknięciem. Niemniej okazywanie takich uczuć pomaga wyrazić empatię i zyskać sympatię rozmówcy.

To jedno z pierwszych miejsc, w których stosujemy efekt (technikę?) lustra. Naśladując emocje rozmówcy jesteśmy odbierani jako osoby bardziej życzliwe.

Nie bój się uśmiechu! Serdeczny uśmiech budzi sympatię.

Nie bój się uśmiechu! Serdeczny uśmiech budzi sympatię. Fot. Harris & Ewing, 1939.

Głowa i twarz

Istnieją także pewne gesty związane z głową, które są dla nas pewnymi sygnałami. Nasze skupienie na tym co mówi nasz rozmówca możemy wyrażać również potakiwaniem głowy, nie koniecznie potakując słownie. Niekiedy słowa „tak”, „aha” itp. mogą rozpraszać, a zwykłe skinienie głowy nie przeszkadza.

Skupienie czy zastanawianie się sygnalizujemy niekiedy drapaniem się w brodę, głowę. Czasem też głaszczemy swoje włosy. To może rozpraszać rozmówcę i odciągać uwagę od tego co ważne. Również należy unikać dotykania swoich ust i ich okolic. Kiedy mówimy, zagłuszamy w ten sposób samych siebie i stajemy się trudniejsi do zrozumienia. Swoje ręce należy koniecznie kontrolować.

Ręce

Ręce odgrywają bardzo ważną rolę w komunikacji. Często pomagamy sobie nimi tłumacząc swoje słowa. Przydają się zarówno do wskazywania kierunków, określania rozmiarów i kształtów, jak również do zwykłego wyrażania emocji. Wyobraźcie sobie przeprowadzenie całej rozmowy z rękami ułożonymi wzdłuż ciała, bez żadnych gestów. To wygląda wielce nienaturalnie.

Same gesty opisowe to prosta rzecz. Robimy to zazwyczaj bardzo naturalnie i nie musimy się tego uczyć. Zwróćmy tylko uwagę czy nie są zbyt energiczne i czy nie zagrażają pobliskim szklankom, talerzom albo samym rozmówcom. Wówczas należałoby je nieco ograniczyć.

Są jeszcze gesty wyrażające emocje. W niektórych kulturach używa się ich więcej, w niektórych mniej. Na przykład Hiszpanie z południa tego kraju wręcz do przesady machają rękami w czasie mówienia, z kolei północne narody Europy są całkiem powściągliwe. Niemniej zawsze jakoś rąk używamy. Problem pojawia się gdy mówimy do jakiejś grupy osób i nie mamy co z rękami zrobić. Wówczas instynktownie sięgamy po długopisy, teczki, kartki, klucze itp. i się nimi bawimy, by nie pokazać zdenerwowania rękami. Niestety efekt jest odwrotny.

<<Zobacz też: Jak gentleman witać się powinien>>

Gesty pozwalają powiedzieć znacznie więcej. Fot. Harris & Ewing 1939.

Gesty pozwalają powiedzieć znacznie więcej. Fot. Harris & Ewing 1939.

To właśnie dlatego politycy uczą się robić tzw. „piramidki” z dłoni albo stosują wyuczone gesty. To też może wyglądać nienaturalnie, jednak nie uczyliby się tego, gdyby brak gestów był naturalniejszy. Staraj się trzymać wolne dłonie na wysokości klatki piersiowej (spuszczone na dół ściągają uwagę na krocze). Lekko nimi poruszaj, adekwatnie do tego co mówisz. Jeśli coś w nich trzymasz, nie ruszaj tym zbytnio, bo odwrócisz uwagę słuchaczy.

Ręce sygnalizują też postawę wobec rozmówcy. Złożone na sobie ręce na klatce piersiowej są ewidentną postawą zamkniętą (defensywną). Wyrażamy w ten sposób brak zaufania lub sympatii dla rozmówcy. Jeśli nie masz negatywnej opinii o tym co jest mówione lub kto mówi, unikaj tego gestu. Rozluźnij też ramiona. Widać po nich napięcie.

Gestykulacja jest niezwykle ważna podczas wystąpień publicznych.

Gestykulacja jest niezwykle ważna podczas wystąpień publicznych. Fot. 1919.

Postawa ciała

Na koniec przechodzimy do całego ciała. Tutaj również sprawdza się efekt lustra. Kiedy rozmówca nabiera dystansu albo się do nas przybliża, robimy to samo. Kiedy się rozluźnia czy spina, naśladujemy. Robimy to zazwyczaj sami z siebie, ale warto zdawać sobie z tego sprawę.

Pamiętaj o poprawnej postawie kiedy stoisz – bądź wyprostowany, stabilny. Przeskakiwanie z nogi na nogę albo wyginanie ciała nie pomaga rozmówcy w skupieniu. Siedząc bądź również wyprostowany i nieruchomy, zwłaszcza w oficjalnych sytuacjach. „Rozwalenie” się na kanapie lub fotelu będzie grało na Twoją niekorzyść. Dlatego w sytuacjach formalnych bezpieczniej jest wybrać krzesło lub usiąść na skraju kanapy.

Pamiętaj też o przestrzeni między Tobą, a rozmówcą. Nikt nie lubi, gdy ktoś wchodzi na jego najbliższy teren. Im bardziej oficjalna rozmowa, tym większy dystans.

<<Zobacz też: Jak być asertywnym gentlemanem>>

Moim zdaniem

Z mojego doświadczenia wynika, że choć są to dla nas oczywiste sprawy, to w czasie rozmowy hamujemy okazywanie swoich emocji ciałem. Zwłaszcza my mężczyźni tak mamy. Uważam, że otwarcie się na komunikowanie emocji w ten sposób znacznie poprawia tok rozmowy i nastawienie rozmówcy. Ludzie faktycznie będą Ciebie uważali za bardziej życzliwego i otwartego, a nie skrywającego w sobie uczucia. O takich osobach nie wiadomo co sądzić, więc ludzie wolą trzymać się od nich z daleka.

Może sami pracowaliście już nad swoją mową ciała. Macie jakieś własne techniki samokontroli?