Gdzie się podziały tamte damy?

Długo było słychać głosy, że gentlemani są na wymarciu. Mimo to, rozglądając się w około, odnoszę zgoła inne wrażenie Można śmiało powiedzieć, że jest już silna grupa mężczyzn, która wzięła sobie krytykę do serca i twardo nad sobą pracuje. W ten sposób, powoli tworzy się środowisko gentlemanów. Wraz z rosnącymi wymaganiami wobec nas samych, rosną też nasze oczekiwania wobec kobiet. W końcu zadajemy sobie pytanie: czy nasze kobiety są damami? Co to dla nich znaczy? I czy w ogóle im na tym zależy?

Fot. Toni Frissell: Woman in tennis outfit, 1947.
Fot. Toni Frissell: Woman in tennis outfit, 1947.

Gdzie się podziali tamci gentlemani?

Zaczynając pisanie tego bloga, szukałem w sieci opinii o tym, jak ludzie postrzegają gentlemanów. Czy są widziani jako maminsynki, próchno, czy raczej prawdziwi mężczyźni? Okazało się, że w większości dyskusji padało oskarżenie, że dzisiejsi faceci nie są gentlemanami. Nie wiedzą jak się zachować, nie szanują kobiet albo są niemęscy. Niemniej prawdziwi mężczyźni z klasą byli poszukiwani. To dawało solidne podstawy, by prowadzić Czas Gentlemanów. Po prostu był potrzebny.

<<Zobacz też: 10 rzeczy, którymi gentleman zaimponuje swojej damie>>

Z czasem okazało się, że mężczyzn żyjących albo chcących żyć zgodnie z zasadami jest całkiem sporo. To wcale nie ginący gatunek. Okazało się też, że w niektórych wypadkach to kobiety utrudniają całą sprawę, gdyż zdarza się, że nie znają reguł dobrego wychowania. Już od jakiegoś czasu dostaję sygnały, zarówno od czytelników jak i czytelniczek (!), że brakuje w sieci damskiego odpowiednika Czasu Gentlemanów. Ja go nie stworzę, ale napiszę dlaczego dobrze by było, gdyby powstał.

Kim jest dama?

Przede wszystkim powinniśmy sobie zadać pytanie: kim jest dama? Wikipedia nam zadania nie ułatwi, bo choć jest tam hasło „dżentelmen”, to „damy” niestety brak. Z innych źródeł dowiemy się jedynie, iż to wytworna kobieta z wyższego stanu. Ważniejsze jednak jest to, co my o tym sądzimy. Chodzi o to, że duża ilość pozytywnych stereotypów na temat gentlemanów sprawia, iż są pożądani. Czy tak samo jest z damami?

Mam wrażenie, że nie. Damy kojarzą się bowiem nie tylko z pięknymi sukniami, balami i salonami, ale także z brakiem pracy zarobkowej, zależnością od męża, przesadną delikatnością, brakiem wykształcenia i jeszcze kilkoma cechami, które nie przystają do nowoczesnej kobiety. Oczywiście to tylko stereotypy! W dawnych czasach zdarzały się damy, które przeskakiwały te przeszkody. Nie była to jednak większość.

Współczesna kobieta sukcesu

Postawmy obok kobietę nowoczesną, robiącą karierę, dobrze wykształconą, decydującą o sobie, szukającą w mężczyźnie partnera, a nie władcy. Ta kobieta niegdyś walczyła o równy dostęp do edukacji, pracy i władzy. Musiała więc zrezygnować ze szczególnego traktowania przez mężczyzn: z przepuszczania w drzwiach, z całowania dłoni, podawania płaszcza itp. Społeczna równość była i jest dla niej ważniejsza. Niestety dla niej, takie jak ona nigdy nie stanowiły większości kobiet.

Chociaż ogół kobiet chciał większych praw i w końcu je wywalczył, to nie wszystkim pasowała rezygnacja z przywilejów. To trochę tak, jak ze skrajnie rozbieżnymi oczekiwaniami dzisiejszych kobiet wobec mężczyzn – ma być silny, ale czuły, musi umieć podejmować męskie decyzje, ale nie dominuje, jest zadbany, ale nie wymuskany itd. Kobiety chcą mieć gentlemanów, ale nie chcą być damami. Jednym słowem „mieć ciastko i zjeść ciastko”.

Czy można połączyć te modele?

Z jednej strony nie dziwię się, że współczesne kobiety nie chcą wracać do modelu, który stawiał je w gorszej pozycji (gorszej, gdyż dobre maniery i pierwszeństwo nie są wyżej cenione niż pieniądze i władza). Z drugiej, pojawia się u mnie pewien bunt, kiedy wymaga się ode mnie zachowań gentlemańskich, a w zamian nie oferuje „damskich” (właśnie zwróciłem uwagę, że ten przymiotnik pochodzi od słowa „dama”).

Kiedy zakładałem bloga, traktowałem ideę gentlemanów z dystansem, co umożliwiała mi pozycja historyka, badacza. Jako nowoczesny człowiek nie chciałem się utożsamiać z konserwatyzmem. Okazało się jednak, że udało mi się odnaleźć formułę, która pozwala być „gentlemanem nowoczesnym”. Taki też model promuję i sam staram się żyć zgodnie z nim. W tym modelu jest miejsce na kurtuazję i partnerstwo wobec dam. Chciałbym aby również kobiety doszły do przekonania, że można tak przeformułować model damy, by przystawał do współczesnych czasów, a zarazem nie porzucał tych dobrych elementów minionych epok – choćby dobrego wychowania, czy wyższych wartości.

Jaka powinna być nowoczesna dama?

Nie chcę tutaj proponować nowego modelu. To kobiety mają się w nim czuć dobrze, więc niech same go zaprojektują. Powiem tylko, że nie oczekuję od kobiet eteryczności, mówienia wierszem i unoszenia się kilka centymetrów nad chodnikami. Liczę, że będę mógł z nimi prowadzić dyskusje, przyjaźnić się, czasem powygłupiać, a tę jedną kochać. Od dam dodatkowo wymagam znajomości savoir-vivre’u, czyli tego samego czego oczekuję od gentlemanów.

Istnieje stereotyp, że mężczyźni w swoim towarzystwie robią odpychające rzeczy, bo jak nie ma w okolicy kobiet, to można sobie pozwolić. Niestety tak faktycznie bywa. Czasem to bawi, ale częściej drażni. Nie chciałbym żebyśmy okazywali sobie równouprawnienie przez demonstrowanie braku kultury w swojej obecności. Zasady dobrego wychowania powinny obowiązywać nas wszystkich, na równi mężczyzn, jak i od kobiety.

Kobieta z klasą, nowoczesna dama – czy ten model jest możliwy? Wierzę, że tak. Drogie panie, zakasajcie rękawy i zobaczymy co z tego może wyjść.

Zacznijmy od bloga

Nie chcę twierdzić, że blogi są remedium na wszystkie cierpienia, ale to mógłby być dobry początek. Ostatnio mniej ufamy czasopismom, telewizji czy radiu. Wydaje się nam, że te media oderwały się od rzeczywistości. Za blogiem stoi najczęściej jedna osoba. Pisze z pasji, a opinie czytelników mają dla niej kolosalne znaczenie. Jeśli taka osoba podejmie się próby pisania na temat współczesnych kobiet i dam, może wywiąże się dyskusja, zdania się zetrą i powstanie z tego coś konstruktywnego?

Chętnie wesprę taką inicjatywę. Zapewniam, że jest potrzeba na rozmawianie o damach. Niejedna czytelniczka pisała do mnie w tej sprawie. Sam wiele nie zmienię, ale oto co mogę zrobić – Damy do dzieła!

PS nie chciałbym, aby komentarze stały się miejscem na krytykę współczesnych kobiet. Proszę o konstruktywne propozycje i wyrazy wsparcia dla potencjalnych aktywistek.

Share Button
  • Eda

    Też od jakiegoś czasu zaczęłam się nad tym zastanawiać i szperać. Na razie jestem na etapie czytania biografii kobiet, które zawsze wydawały mi się uosobieniem dam minionej epoki. Czytając historie Heleny Rubinstein czy Coco Chanel można dowiedzieć się więcej niż przypuszczałam. Świetna notka, ciekawa inicjatywa. Aż mam ochotę wybrać się do czytelni i dowiedzieć się więcej. Trafić na jakąś ciekawostkę i spróbować ją odnieść do współczesnych realiów. :)
    Pamiętam poradnik dobrej żony z lat bodajże 30-tych. Utkwiła mi w pamięci jedna rzecz: „Nie zaniedbuj nigdy swojego ubrania”. To świetna rada dla każdej damy. Nieśmiertelna.

    • Serena

      Przepraszam za niegrzeczne wtrącenie, ale pani Chanel nie była damą, na pewno nie. Wydała nazistom swoich żydowskich współpracowników, dama tak nie robi. Poza tym była znana z dość nieprzyzwoitych zachowań.

  • Harfiarka

    W mojej wizji dama, to kobieta, która zna zasady savoir-vivre i się do nich stosuje.

    Jestem feministką, ale nie widzę problemu w pogodzeniu feminizmu i bycia damą, bo jak dla mnie dama jest elegancka w zachowaniu, wyglądzie i rozmowie i szanuje ludzi, którzy ją otaczają.

    Jeśli zachowamy tą elementarną zasadę szacunku wobec siebie nawzajem, a dodatkowo będziemy komunikować się z otaczającymi nas ludźmi to wszelkie problemy dadzą się rozwiązać.

    • agent0798

      Ot co! Zastanawiałem się właśnie, dlaczego większość feministek zachowuje się jak herod-baby (przynajmniej wg stereotypu), podczas gdy przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by zachowywały się kulturalnie i uprzejmie. To, że jest się pełnym ambicji, walczy się o równouprawnienie i dąży do jakiegoś szczytnego celu nie znaczy, że trzeba być szorstkim, cynicznym czy bezwzględnym. O ile się nie mylę, dobre maniery mogą tutaj tylko pomóc.
      Pozdrawiam
      Agent0798

      • Ernest

        Bo prawdziwa „feministka” musi wszystko ideologizować. Coś jak marksizm. Nie istnieje tak naprawdę nic obiektywnego, a wszystko jest produktem określonego stanowiska ideologicznego. W domyśle „patriarchatu”. Dlatego feministki mają zachowania dalekie od pożądanych, a ich stosunek do etykiety jest co najmniej negatywny. Ponieważ etykieta, krawaty, garnitury, savoir-vivre, całowanie w rękę, puszczanie w drzwiach, pierścionki zaręczynowe to wszystko wymysły mające na celu wszystko ustawić i wprowadzić służalczość zgodnie z określonym modelem ideologicznym. Feministka nie uzna faktu, że ktoś może chce być uprzejmy, a niekoniecznie stoją za nim niecne motywy. W najlepszym wypadku, jeśli nie jest to dominator, jest nieświadomym trybem maszyny, ignorancką mrówką, którą należy jak najszybciej wychować i poprawić. W końcu tylko tak da się stworzyć Nowy Wspaniały Świat.

        Psychologiczne źródło tego stanowiska leży w głębokiej nienawiści do zastanego świata i ogólnego wstrętu do konieczności podporządkowania się, które jest naturalną częścią świata. Sporą rolę może odgrywać w tym wypadku wychowanie.
        Często na to cierpią młodzi ludzie chcący za wszelką cenę zreformować cały świat kilkoma prostymi posunięciami. Na starość trochę się z tego wyrasta, ale nie dotyczy to wszystkich. Niektórzy po prostu zostają dogmatykami.

        Kobieta, która taka nie jest, a uważa się za stronniczkę kobiet, jest raczej emancypantką, a nie feministką. Feminizm to po prostu płciowy marksizm w nowej formie. Musi być radykalny, skrajny, dogmatyczny i bezkompromisowy.

        • Himoto

          A może zamiast tworzyć elaboraty, wystarczy powiedzieć, że jest Pan uprzedzony.
          Pokusiłabym się o Pański portret pseudo-psychologiczny, ale uważam, że tego rodzaju posunięcia są niskiego lotu próbami dowiedzenia swej racji, więc … nie.

      • http://pracownia-alchemiczna.blogspot.com/ wiedźma

        Wg stereotypu?
        Ale stereotypy to już mają do siebie, że mówią niewiele o grupie, której dotyczą, za to całkiem dużo o grupie, która je tworzy. Więc konstrukcja „feministka=herod baba” nie mówi zbyt dużo o feministkach i feminizmie, za to wiele o tym, jakimi chcieliby widzieć je mężczyźni. Co piszę jako feministka, która lubi spódnice i sukienki, interesuje się modą, lakiery do paznokci, mężczyzn a na punkcie perfum ma prawdziwego fioła – niekoniecznie w tej kolejności. 😉 I między wieloma innymi.

        Co zaś się tyczy tematu, to zapamiętałam słowa mojej Babci, że o czyimś dobrym wychowaniu w dzisiejszych czasach nie świadczy wcale wiedza, jakimi sztućcami i w jaki sposób zjeść surowe jabłko ale to, żeby nie ubabrać się sokiem jabłka, które gryziemy podczas biwaku [inna sprawa, że w ogóle najważniejszą miała być szybka reakcja i pomoc komuś, komu dzieje się źle; bo sensem i sednem dobrego wychowania jest przecież umiejętność życia w grupie]. Tymczasem dama w „stereotypowym” znaczeniu raczej nie miała zbyt wielu możliwości uczestnictwa w biwaku; może nawet uważała go za jeden z tych barbarzyńskich męskich zwyczajów, o których wspominał Łukasz. Czyli moja Babcia miała na myśli, że standardy zachowań zmieniają się wraz z naszą mentalnością i czasami, w jakich przyszło nam żyć. Chodzi o to, żeby ze wszystkich „kłopotliwych” sytuacji umieć wyjść z klasą.

        Jeżeli chodzi o spójne dopracowanie zasad, jakimi mogłyby kierować się współczesne damy, to mam wrażenie, że nie jestem do tego najodpowiedniejszą osobą. Z powodu osobowości, która siłą rzeczy stawiałaby mnie na pozycji ousiderki niemal w każdej z ostatnich epok historycznych [nie jestem zwierzęciem społecznym, najogólniej mówiąc]. Lecz przecież jakoś żyć trzeba. :) Zatem powiedzmy, że nie muszę być przepuszczana w drzwiach, za to bezwzględnie trzymam się zasady, iż w tych drzwiach pierwszeństwo ma osoba wychodząca z pomieszczenia. Bez różnicy płci albo wieku (zdarza się przepuszczać małe dzieci).
        Więc muszę zgodzić się z Harfiarką: wzajemny szacunek oraz prawdziwy dialog (taki ze słuchaniem drugiej osoby a nie dwoma równoległymi monologami 😉 ) i będzie dobrze.

        • Ernest

          Poproszę o definicję słowa „feministka”, bowiem moim zdaniem gardzenie tradycyjnymi burżuazyjnymi manierami jest częścią ruchu feministycznego.

          • http://www.tenawesomeyears.blogspot.com Marta

            Ernest, nie jesteś nastawiony na dyskusję, tylko na „moja prawda jest najmojsza”, prawda? Jest masa różnych nurtów w feminizmie. Są feministki, którym chodzi o takie same zarobki niezależnie od płci. Są i takie feministki, które chcą równouprawnienia w głowach i dlatego forsują „psycholożki” i „inżynierki”. Są i takie, co palą staniki i nie golą pach.

            Ja osobiście nie muszę być nazywana antropolożką, ale rozumiem skąd bierze się chęć do zmian końcówek. Język kształtuje rzeczywistość – to jak mówisz daje kształt temu jak myślisz, mówię to jako antropolog (antropolożka?). Jak myślę o inżynierze (dobrze płatna praca) to myślę o facecie. Czy mogę myśleć o ‚inżynierce’. Feministki chciałyby, żebym mogła, tradycjonaliści – nie. Jak myślę o sprzątaczce, pielęgniarce to myślę o kobiecie. Czy mogę myśleć o sprzątaczu albo pielęgniarzu? Mogę, takie słowa istnieją, ale w życiu się ich nie używa bo nie ma po co.

            Jak w szkole robi się dyskotekę to panowie siedzą w nagłośnieniu a dziewczyny robią kanapki. Dlatego potem panowie zostają inżynierami a dziewczyny kucharkami i tak tworzą się gigantyczne różnice w płacach.

            Co do finansów natomiast to polecam artykuł: http://forsal.pl/artykuly/687917,zarobki_kobiet_kontra_pensje_mezczyzn_w_polsce.html
            Póki ta różnica się nie zmniejszy (1000 złotych miesięcznie! Ogromne pieniądze!) to owszem, oczekuję, że mężczyzna będzie za mnie płacił w restauracji. I oczywiście nie mówię tutaj o krajowej medianie płac tylko o konkretnej sytuacji między mną i mężczyzną, która jak do tej pory w 90% przypadków była na korzyść kolegów. Bo przecież komputery, matematyka i dobrze płatne zawody techniczne to nie dla dziewczynek, dziewczynki zajmują się dziećmi i ładnymi rzeczami, takimi jak literatura albo sztuki piękne. A to, że później nie mogą znaleźć dobrej pracy i są bardzo zależne od męża? Cóż, tu właśnie wchodzi feminizm.

            PS. Uważam, że feministka jak najbardziej może być i często jest damą.

        • http://wyznaniamatkiwariatki.blogspot.com matkawariatka

          Zgadzam się w ogromnej mierze z tym co pisze wiedźma! :)
          A co ja myślę o damach…
          Po pierwsze- według tego, jak kiedyś postrzegano damy… Oj, zastanawialiby się czy damy czy nie damy tej pani (że w sensie, że o mnie chodzi) po… 😉 Raczej jestem samodzielna i samowystarczalna. W teorii i staram się czasem udowodnić, że w praktyce też.
          Są jednak pewne sytuacje, pewne zdarzenia, okoliczności które wymagają przynajmniej szacunku do drugiej osoby. Też jestem z tych, co najpierw czekają aż inni wyjdą z jakiegoś pomieszczenia i potem dopiero wchodzę. Nie ukrywam, że miło mi jak mężczyzna otworzy drzwi przede mną, choć przemieszczając się wszędzie pieszo i szybko i nie raz nie dwa z wózkiem a obok z drugim dzieckiem… Jestem szybsza niż nadchodząca ewentualna dżentelmeńska myśl 😉 Więc raczej sama sobie otwieram, sama wózek zniosę czy wniosę po schodach… Ale jak ktoś mi pomoże… Cieszę się i dziękuję.
          Po drugie- nie pracuję, siedzę w domu i wychowuję dzieci. Więc mogłabym robić za damę. Pomimo nazbyt ciętego języka, wylewającego się z każdego miejsca w moim ciele sarkazmu i ironii… O ironio lubię poczuć się kobieca, tak bardziej damą! Lubię wyjść do teatru trzymając pod rękę Jego. Lubię ubrać się kobieco. No bo w domu przy małych dzieciach, to może i nie najwygodniej, co najbezpieczniej dla swojej garderoby, powinnam chodzić tylko w workach foliowych. Choć nie- to nie ekologiczne! 😉 Lubię kobiecość- nie takie „elegantki” wulgarne 😉
          Subtelność, delikatność ale i zaradność, odwaga i pewność siebie to dla mnie cechy współczesnej damy.

          Kurczaczku… Opisuję siebie? To znaczy, że jestem damą?… Hmmm… W towarzystwie – staram się. Przynajmniej z zasadami savoir-vivre, szacunkiem wobec innych. W domu… Damy nie bardzo we mnie widać 😉

      • Katarzyna

        Przypuszczam, że nie zna Pan większości feministek:)

        Ja tez nie. Przypuszczam nawet, że wszystkie współczesne kobiety są feministkami skoro się kształciły,
        dokonują wyborów życiowych i mają elementarną inteligencję i poczucie
        sprawiedliwości.
        Co więcej, większość mężczyzn w istocie jest feministami (żony wykształcone jak i oni, córki kształcone jak synowie etc.), nieświadomymi często, ponieważ nie znają definicji feminizmu:) Cywilizacja europejska jest cywilizacją feministyczną, głównie dlatego, że wysoko stawiamy inteligencję (wiedzę?) i odchodzimy od przesądów:)

        A agresję, szorstkość, cyniczność czy bezwzględność (i zaniedbania wszelkie fizyczne czy mentalne) łączyłabym raczej z konkretnymi osobami (kobietami, mężczyznami), a nie feminizmem, to wydaje mi się rozsądniejsze.
        Uprzejmość, to też cecha osobowa, albo się ją z domu wyniosło, albo nie, w każdym przypadku jednak jest kwestią decyzji i konsekwencji danej osoby. Zwykle pomaga w życiu. Podobnie jak logika i unikanie stereotypów.

  • Piotr

    Był kiedyś kącik prawdziwej kobiety w Najwyższym Czasie. Tutaj znalezione wycinki: http://chomikuj.pl/olivka211/e-book/poradnikowe/Buonafiori+Barbara+-+K*c4*85cik++prawdziwej++kobiety,175780126.pdf

    • Julianna

      Panie Piotrze, proszę nie trollować.

  • Karczmarz

    Moim zdaniem z „damami” jest podobnie jak z tym ciastkiem w odniesieniu do gentlementow. Tzn kobiety niby chca aby mezczyzna byl silny, ale czuly, zdecydowany ale nie dominujacy etc. etc. ale problem ten dotyczy tez oczekiwan mezczyzn, bo z jednej strony fajnie bylo by miec dame, ale z drugiej strony fajnie jakby kobieta byla tez zaradna, przedsiebiorcza, ale zarazem opiekuncza, a do tego w lozku powinna ujawniac swoja dzikosc. Tez ciezko to pogodzic. Po prostu w dzisiejszych czasach liczy sie multizadaniowosc, wszechstronnosc, elastycznosc… ludzie przede wszystkim powinni umiec dostosowac sie do sytuacji. Uwazam ze w dzisiejszych czasach nie da sie byc dama, 24 godziny na dobe, tak jak nie da sie byc gentlemanem 24h/dobe – w dluzszej perspektywie bylo by to niesamowicie irytujace.

    Tak czy inaczej, mi dama sie kojarzy z jedna cecha, za ktora czesto tesknie, choc nie do konca wiem jak ja nazwa. Chodzi o sposob zachowania w sytuacji w ktorej kobieta sama bylaby w stanie sobie bez trudu poradzic, a mimo to widzac ze ma obok mezczyzne zachowuje sie tak by dac mu do zrozumienia, ze niezbedna jest jego pomoc. Jesli kobieta okazuje to z wyczuciem sprawia ze mezczyzna czuje sie bardziej „mesko”, czuje sie niezbedny, czuje sie potrzebny. Obecnie coraz czesciej gdy oferuje swoja pomoc spotykam sie ze sciana/odmowa/odrzuceniem, bo kobieta usilnie za wszelka cene musi pokazac „ze ona tez potrafi”. Choc tak sobie mysle, ze trzeba byc wyjatkowo pewna siebie kobieta aby „nie musiec udowadniac innym niczego”, choc to tez dotyczy mezczyzn, przez co w pewnych warunkach ciezko zachowac sie po gentlemensku, gdy do glosu dochodzi mysl „taak.. to ja mu pokaze…”

    • http://www.czasgentlemanow.pl Łukasz Kielban

      Celna uwaga odnośnie wymagań mężczyzn wobec kobiet!

    • Katarzyna

      Nie wiem dlaczego to dziwi, że kobieta sobie nie życzy pomocy (kurtuazyjnej, jak przejście w drzwiach, czy realnej, albo po prostu pomocy tego konkretnie pana)? Pan też – analogicznie – może nie chcieć przyjąć pomocy od pani.
      Przecież jeżeli człowiek (pan czy pani) chce pomóc, to proponuje pomoc, a propozycja ma to do siebie, że pozostawia wolność decyzji drugiej stronie, czyż nie?
      Zatem uogólniłabym tu raczej aspekt pewności siebie: jeśli osoba jest wystarczająco pewna siebie, żeby zaproponować komuś pomoc (czasami bywa to trudne i wobec nieznajomych starszych osób wysiadających z tramwaju i wobec znajomego z biura a niekiedy wobec najbliższych), powinien mieć nie mniej pewności siebie, by zgodzić się bez urazy, że propozycja nie spotka się z akceptacją (staruszek woli sam jednak wysiąść zachowując poczucie samodzielności, kolega w biurze sam woli coś skończyć po godzinach a ukochany sam założyć opatrunek).
      Z paniami jak z panami – wszyscy lubimy mieć wybór:)
      Nie jest gentelmenem pan, który ” usilnie za wszelka cene musi pokazac „ze on tez potrafi””, to jak wujek mojego mężą, który siłą (!) całuje w rękę, ale siadając do stołu nie rozgląda się, czy wszystkie panie mają krzesła, znajome? Warto spojrzeć całościowo na pomoc, czy chcemy komuśuatwć życie, zy uzyć jako żeczy do budowania mirażu samozadowolenia…

      • Katarzyna

        komuś ułatwić życie, czy użyć kogoś jako rzeczy do budowania mirażu samozadowolenia…

  • G.J.

    Proponuję zacząć od ustalenia definicji, byśmy nie skończyli tak, jak w słynnym dialogu Wolanda i Berlioza: „Pan wybaczy, ale mamy w tej kwestii odmienne poglądy. – Ależ tu nie trzeba żadnych poglądów: Jezus po prostu istniał. I tyle.” :)
    O jakim rodzaju dam – w ujęciu historycznym – mówimy? O bytach obiektywnych, ideach czy stereotypach? Mieszczkach czy szlachciankach(istniała między nimi zasadnicza i kolosalna różnica), damach do towarzystwa (nie chodzi o panie lekkich obyczajów) czy „damach” w znaczeniu grzecznościowym?

    „Podręczny Słownik Języka Polskiego” Zofii de Bondy-Łempickiej, niewątpliwie damy – co nie przeszkadzało jej pracować zawodowo jako szefowej działu słowników w wydawnictwie Arcta – ujmuje to tak:

    dama – kobieta z lepszego towarzystwa; pani –>

    pani – od pan; władczyni, monarchini, (…)żona panującego, właścicielka, dziedziczka, posiadaczka; kobieta jako głowa domu, gospodyni, żona pana (pani domu); arystokratka; możnowładczyni, magnatka;

    Jeszcze refleksja osobista: dama, gentleman – to skóra, nie ubranie. Damą, gentlemanem powinno się „być”, a nie „bywać”.

  • http://meanwhile-on-vulcan.blogspot.com/ Rusty Angel

    Ale przecież damy współcześnie istnieją: Jolanta Kwaśniewska czy Grażyna Kulczyk. I nie są to osoby polegające na majątku mężczyzn.

    • http://www.czasgentlemanow.pl Łukasz Kielban

      Myślę, że do naśladowania bardziej się przydadzą przykłady żyjące bliżej ziemi.

      • http://meanwhile-on-vulcan.blogspot.com/ Rusty Angel

        Eliza Mórawska. Lepiej?

        • http://www.czasgentlemanow.pl Łukasz Kielban

          Niestety nie miałem okazji poznać, ale teraz nie przepuszczę pierwszej sposobności by się przekonać.

    • lady

      Określenie tych pań jako dam to jakieś nieporozumienie. Nie staje się nią nikt z racji pieniędzy czy stanowiska. I nie wystarczy, że aspirują do bycia kimś kim nie są, że umieją dobrać torebkę do sukni albo jeść bezę. Damą się jest z racji urodzenia, a nie staje się nią siłą woli. To skóra, nie ubranie. Ktoś już na tym blogu to napisał.

  • http://www.otoczaki.org Wojtas

    Ja wręcz zwłaszcza w telewizji gdy oglądam program na żywo i widzę gdy młody gentelmen całuję w dłoń np. jurorkę obserwuje bardziej zdziwienie, zszokowanie a nawet przerażenie takim gestem niż uznanie.
    A tego rodzaju działania wobec dwu- lub trzydziestolatki bardziej zaszufladkują nas do konerwatystów niż dobrze wychowanych…

  • Iza

    Czcigodny Panie Łukaszu!

    Czytam z ogromnym zainteresowaniem Pana blog. Jest wspaniały! Gratuluję wiedzy i dobrego smaku.

    Proszę przyjąć jedną poradę, aby strona internetowa była jeszcze elegantsza:
    „postscriptum” zapisujemy „PS” (wielkimi literami i bez kropek).

    • http://meanwhile-on-vulcan.blogspot.com/ Rusty Angel

      Izo, oto porada Mirosława Bańko na temat pisowni skrótu postscriptum: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=1585

      Myślę, że w związku z tym nawet na najbardziej eleganckim blogu możemy sobie pozwolić na pisanie P.S.

      • Iza

        Dziękuję za wskazanie przykładu (mniej wzorcowego niż „PS”) Mirosława Bańki.
        Pan Łukasz pisze jednak „P.s”…

    • http://www.czasgentlemanow.pl Łukasz Kielban

      Pani Izo,
      bardzo dziękuję za miłe słowa i uwagę. Faktycznie pisałem z rozmysłem „P.s.”. Szkoda, że to jest forma niepoprawna, lubiłem ją. Postaram się na przyszłość trzymać utartych form.

      • Iza

        Cieszę się, że mogłam się na coś przydać.

        Jeśli chodzi do damy… Uważam, że kobiety powinny być przede wszystkim mądre, inteligentne i jakby to określić… prawe.
        Inne cechy są – w moim przekonaniu – mniej istotne.

  • http://zmagamsie.blogspot.com/ Miarka

    Moim zdaniem współczesna dama powinna umieć radzić sobie sama, nie musi udawać uległej i potrzebującej, ani eterycznej nimfy, jeśli nią nie jest (w sumie jak jest, to też nie musi udawać 😉 ). Jednocześnie nie powinna reagować alergicznie na osoby skore do pomocy, mężczyzn ustępujących miejsca itp. Skoro zna się zasady dobrego wychowania, to trzeba pozwolić sobie i innym się do nich stosować. :)
    Często czytam „gdzie równouprawnienie, skoro kobiety każą sobie otwierać drzwi”. To, że współczesna dama pozwala otwierać dla siebie drzwi, nie oznacza, że nie potrafi lub nie zamierza robić tego sama!

    Na razie dama kojarzy się raczej z „damulką” – osobą rozpuszczoną i rozpieszczoną. Gentleman to zjawisko widziane pozytywnie, bo jest uprzejmy i pomocny. O damach się myśli źle – jak o osobach, które uprzejmości i pomocy się domagają, chcą się wysługiwać mężczyznami (i nie tylko). Gentlemana (choćby początkującego) łatwo dostrzec wśród osób wychowanych i niewychowanych. A damy, mają jakieś charakterystyczne zachowania, czy ich „typowa damskość” jest uzależniona od obecności gentlemanów?

  • zannie

    Wyraz „dama” ma w języku polskim różne konotacje, nie zawsze pozytywne. Kilka razy na angielskich stronach natrafiłam na wyraz „gentlewoman” – to mi bardziej pasuje. Bo doprawdy, czy potrzebujemy osobnej strony dla dam? To prawda, że osobiście (na szczęście!) nie skorzystam z poradnika golenia na mokro, ale przeglądając tę stronę znalazłam bardzo dużo przydatnych informacji. Istotą bycia gentlemanem jest bycie uprzejmym, uważnym i otwartym na innych ludzi. Z tej uprzejmości i otwartości wynikają wszystkie zasady, które z udziałem dużej ilości uwagi i samozaparcia można wprowadzić w życie. To dlatego gentleman przepuści kobietę w drzwiach, ale tez nie obrazi się, jeśli akurat obcasy poniosą ją szybciej i sięgnie po klamkę pierwsza. To dlatego gentleman chętnie przyjmie rolę szofera ale też nie będzie przewracał oczami, jeśli kobieta po prostu lubi prowadzić swoje auto. Dlatego gentleman nie upiera się, żeby wszędzie chodzić w garniturze, tylko dobierze strój odpowiednio do okoliczności. Ta uprzejmość, uwaga, otwarcie na innych, ten czas gentlemana, który nigdy się nie spieszy – to dokładnie te same cechy, które powinna mieć dama. Tak więc pisząc o gentlemanach, pisze Pan też o damach (albo gentlewomen). A to czy spódnica ma być przed kolano czy za, jak głęboki ma być dekolt, czy malować paznokcie i jak krótko można ściąć włosy? To szczegóły, które tak ściśle związane są z okolicznościami, że pozostaje jedynie zostawić je ocenie konkretnych jednostek. Jeśli są gentlemanami albo damami i trzymają się powyższych zasad, sami dojdą do tego co przystoi a co nie.
    [Dla przykładu – ja na co dzień chodzę w dżinsach i ogólnie ubieram się raczej swobodnie, ponieważ jestem przedstawicielką jednego z tak zwanych wolnych zawodów. Nie tylko mogę nie nosić garsonek, ale wręcz gdybym zaczęła to robić, odstawałabym od mojego środowiska i prawdopodobnie wprawiałabym moje koleżanki i kolegów w zakłopotanie. Ale wiem, że na czyjś ślub, urodziny babci, wyjście do teatru czy opery trzeba przyklepać nastroszone włosy i ubrać się inaczej. Tak samo jak idąc na imprezę funduję sobie mocniejszy makijaż i krótszą spódnicę. Chciałabym, żeby więcej osób pamiętało, że bycie gentlemanem/damą polega na umiejętności dopasowania się do sytuacji a nie na dużej ilości garniturów/garsonek w szafie i sztywnych wyuczonych manierach.]

    A co do wątku feministycznego – feminizm oznacza prawo wyboru, tylko i aż tyle. To znaczy, że kobieta może zostać w domu i troszczyć się o gromadkę dzieci, jeśli chce. A jeśli chce, może zarządzać firmą. Jeśli chce, może poczekać aż jej pan otworzy drzwi i podsunie krzesło a może tego nie robić. W tym sensie, jak myślę, wszyscy jesteśmy feministami, bo wychowaliśmy się w świecie w którym każdy ma wybór (choć jeszcze nie do końca każdy ma taki sam, niestety) i nawet jeśli niektórzy z sentymentem spoglądają na „dawne piękne czasy” innego porządku społecznego, to moim zdaniem nie są już w stanie go pojąć do końca, bo wszystko co znają, to świat o wiele bardziej równouprawniony, nie tylko odnośnie kobiet.

    Jeśli miałabym sobie wyobrazić współczesną, feministyczną damę, to zapewne poszłabym tropem jaki podsunęła matkawariatka – jeśli trzeba, sama sobie zniesie wózek albo postoi w tramwaju. Ale jeśli ktoś zaproponuje pomoc to ma dość pewności siebie i poczucia własnej wartości, żeby tę pomoc przyjąć. Po pierwsze, jej samej będzie łatwiej, a po drugie – ktoś próbuje być miły, dlaczego mu tego nie umożliwić?

    • http://www.czasgentlemanow.pl Łukasz Kielban

      Przede wszystkim podziwiam długość tego komentarza! Można by to opublikować jako osobny artykuł. Dziękuję za ten głos.
      Nie sądziłem, że kobiety czytają mojego bloga pod tym kątem. Bardzo mi miło. Niemniej nie sądzę, żeby czuły się tu na tyle swobodnie, jakby to miało miejsce na stronie dedykowanej właśnie dla nich. Widzę to choćby po liczbie komentarzy i e-maili od kobiet.
      Podoba mi się również ta definicja feministki. Faktycznie, dzięki pewności siebie i poczuciu własnej wartości ma się zupełnie inny stosunek do niektórych symboli i gestów.

  • Ewa

    Świetna strona, świetny artykuł.
    Trafiłam przypadkiem-nie żałuję.

    Niestety wraz z topniejącym śniegiem i czasu mniej ale…kto wie, kto wie, może dobre chęci to dobry początek na stworzenie odpowiednika :) Gdyby i czas się pojawił, na pewno będę informować, bo i kobiety i mężczyźni pogubili się w swoich rolach w imię współczesności. Szukają, pytają ale po cichu, w obawie,że to z nimi jest coś nie tak…Jeśli można byłoby stworzyć coś wspólnymi siłami, w dodatku dla siebie nawzajem, to byłoby pięknie.

    Jest potrzeba, i jest wzór, na którym się można oprzeć-ta strona.

    Pomysł poszedł w świat, ziarenko rzucone. Oby trafiło na żyzną glebę :)

  • fuks

    https://www.facebook.com/wimieniu <- facebook W imieniu Dam 😉

    • http://zmagamsie.blogspot.com/ Miarka

      Kiepski przykład. :S

    • Julianna

      Daj pan spokój. Oto dlaczego trzeba skonstruować nowoczesną damę, podobnie jak nowoczesny patriotyzm – żeby uratować te pojęcia przed biedaprawicą i konserwami.

  • http://zagierka.blogspot.com/ Za Gierka

    Wyemancypowały nam się nasze damy. Kulminacja nastąpiła w latach 70. Kolejna fala nadeszła po roku 1989. Tego już chyba nikt nie zatrzyma.Świat jest coraz bardziej bezwzględny (bardziej niż lat 20 czy 30 temu, nie zaś jak 300 oczywiście). to i kobiety w myśl teorii ewolucji stają się bardziej drapieżne. A może to wina facetów, że są słabsi, toteż wydaje nam się, że kobiety są silniejsze. Konia z rzędem dla tego, kto odkryje prawdę. O emancypacji w latach 70 pisałem w tekście http://zagierka.blogspot.com/2013/04/kobiety-sie-emancypuja-mezczyzni-nie.html

  • JustynaXrobin

    Prosiła bym o kontakt z szanownym gentlemanem Łukaszem Kielbanem :) chodzi o blog dla dam. może mnie pan znaleźć na Twitterze https://twitter.com/Justynaxrobin

  • Elvis

    coś tam niby powstało na twitterze cały czas wyskakuje http://czasdam.zatokakobiet.pl/

  • http://rudatoniekolor.com Ruda to nie kolor

    A ja postanowiłam w artykule: DAMĄ SIĘ NIE BYWA. DAMĄ SIĘ JEST LUB NIE, umieszczonym na swoim blogu (rudatoniekolor.com) przedstawić swój punkt widzenia, a także punkt widzenia wielu mężczyzn, których poprosiłam o udzielenie mi wywiadu. Jestem ciekawa opinii czytelników Czasu Gentlemanów, ponieważ damska część moich odbiorców poczuła się bardzo urażona moją definicją damy. A ja uważam, że nie można narzekać na brak dżentelmenów, jeśli same zainteresowane nie zachowują się przyzwoicie i przede wszystkim nie wymagają od siebie! :)

    Serdecznie zapraszam do podzielenia się swoimi uwagami: http://rudatoniekolor.com/dama-sie-nie-bywa-dama-sie-jest-lub-nie

  • Marta

    Ruda, sorry, ale ten artykuł jest powierzchowny i nie wnosi nic nowego. Stąd też to ‚oburzenie’ chyba tylko w kuluarach, bo na blogu wszyscy się zgadzają. W sumie nic dziwnego, bo to jednak banały.

    • http://rudatoniekolor.com Ruda to nie kolor

      Dokładnie, zgadzam się z Tobą. To są banały, o których się nie pamięta, albo lepiej, wie się, ale nie praktykuje. Nie ma w tym nic rewolucyjnego, a jednak spotkałam się z zarzutem, że zbyt wiele wymagam ;). Jakby dla wszystkich to było takie oczywiste, nie byłoby problemu.

    • iwona

      niby banały, a ile osób z naszego otoczenia tak się zachowuje? garstka…

  • Joasia

    Niestety wielu panów ma też wysokie mniemanie o sobie i wydaje im się, że już są gentlemanami, ot tacy wspaniali się urodzili. Ostatnio gram turniej golfa w męskim towarzystwie i jeden z panów oszukuje (stawia marker przed piłką, potem piłkę przed markerem, depcze innym drogi strzału piłek itd.) Po zwróceniu uwagi obruszył się i niby nie był niegrzeczny. Jednak w trakcie mojego puttu (wszyscy musza wtedy stać cicho bo gracz się skupia), krzyknął – Pani to chyba jogę trenuje, że się tak skupia. Przy kolejnych dołkach było m.in. łopotanie flagą, dzwonienie komórką a na końcu ciamkanie na lunchu.
    Niestety to samo tyczy pań, różne są przypadki o których tutaj ni będę się rozwodzić. Na szczęście są pewne wymogi w ubiorze, które dyskwalifikują nietaktowne osoby.
    Golf jest wspaniałym testem kultury i osobowości, nie ma tu szowinizmu, dyskryminacji, nieuczciwość jest karana punktami w grze

    • http://www.czasgentlemanow.pl Łukasz Kielban

      Golf mnie wielce intryguje. Niestety nie miałem jeszcze okazji spróbować, ale na pewno w końcu sam blog mnie do tego pchnie i wówczas, mam nadzieję, zachęcę wiele innych osób do spróbowania.

  • pasterka owiec

    Coz, rozrywki mam malo kobiece – narty, snowboard, camping, WRC,IRC(lacznie z ogladaniem ich na zywo)itp.Na codzien wygladam jak kobieta i zachowuje sie jak kobieta. Nie staram sie na sile byc dama, bo sie nia nie urodzilam. Wystarcza mi to ze jestem zadbana,w miare mozliwosci mila i uprzejma, nie zostawiam ludzi w potrzebie i potrafie sie podzielic ostatnimi pieniedzmi z bardziej potrzebujacym. WAZNE JEST TO, ZEBY BYC CZLOWIEKIEM,a potem mozna sie martwic czy jest sie dama, czy gentlemanem, czy jeszcze kims innym.

    • http://www.czasgentlemanow.pl Łukasz Kielban

      Dzisiaj nikt nie rodzi się damą ani gentlemanem. Warto jednak stawiać sobie poprzeczkę życiową nieco wyżej. To czyni szlachetniejszym, obojętnie jak nazwie się efekt.

      • Martyshka Wypych

        Brawo! Nasze szczęście, że żyjemy w czasach gdzie jednak sporo zależy od naszych indywidualnych działań. Profesor Monika Płatek w jednym z wywiadów wyznała, że długo poszukiwała się korzeni szlacheckich swojej rodziny, jednak nie znalazła ich. Podsumowała to stwierdzeniem, że jest „pszenno-buraczana”. Większość Polaków ma korzenie chłopskie, jednak wielu dalej się marzy szlachecki rodowód. Ja jestem pszenno-buraczana. Jednakże szanując swoje pochodzenie, swoich przodków, którzy swoją ciężką pracą przyczynili się do tego, że ja już wiodę inny tryb życia, mogę wybrać swoją drogę. Mogę sięgnąć do tradycji, dorobku kulturowego zarówno naszego narodu jak i całego świata. Chęć uczenia się, praca, wytrwałość. To nie jest magia. I to nie jest ukryte, zarezerwowane dla wybranych. Wszystko jest w książkach, ale też i w ludziach. Tylko chcieć 😀

  • Joasia

    Panie Łukaszu, jak najbardziej polecam grę w golfa. Sport jest bardzo pasjonujący, niestety ma też coś z hazardu.
    W sobotę miałam przyjemność grać z wielkimi gentlemanami. Jeden z nich zabawiał nas opowieściami z podróżach po świecie, o degustacji różnych światowych trunków i o grach na światowych polach. Drugi miły starszy pan, podwoził mnie melexem do każdej piłeczki. Można się naprawdę dobrze bawić niezależnie od wieku, nieistotny jest wtedy stan posiadania, poglądy polityczne i problemy, które zostały w domu.

    Ps. też jeżdżę na desce, nartach (nawet dosyć ostro, kocham zalodzone ściany), żegluję. Jednak golf to coś innego, w golfie nikt nie zmienia sprzętu co sezon, jak wielu ludzi narty, czy ubiór narciarski. Często ludzie mają 4 zdobyczne kije i nie oglądają się na innych. Golf to być a nie mieć.

  • http://monisto-bizuteria.blogspot.com Katerina

    Dama przede wszystkim wie, że jest Damą. Zazdroszczę Damie bezgranicznej pewności siebie i tego, że zawsze reaguję na sytuację w odpowiedni sposób..

  • Jeanne

    Witaj! Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga i z chęcią czytam Twoje artykuły. Właśnie zastanawiałam się, czy przypadkiem nie ma jakiegoś bloga o prawdziwych damach i natrafiłam właśnie na Twoją notkę (tak więc jestem tu dzisiaj już po raz kolejny :) gdybym miała więcej czasu, z pewnością założyłabym takiego bloga – i pewnie jeszcze kilka innych, ale nie chciałabym się podejmowac czegoś, jeśli już teraz wiem, że nie strarczy mi czasu, aby regularnie i rzetelnie prowadzić takiego bloga…
    obecnie prowadzę już jednego – do którego lektury Cię serdecznie zapraszam, powinien Cię choć troszeczkę zainteresować, jako że jesteś historykiem :) link załączyłam pod koniec tego komentarza.
    A co do kwestii damy i gentlemana… te dwa określenia już zawsze będą mi się kojarzyć ze Scarlett O’Hara i Rhettem i ich słynnym dialogiem:
    – Pan… pan nie jest gentelmenem!
    – A pani nie jest damą!
    … a w ówczesnych czasach na Południu USA było to niejako musem, oni obydwoje wyłamali się ze schematu i żyli po swojemu. Niemniej jednak mieli pewne cechy, czy też wyuczone zachowania, które czasem wpisywały się w znany schemat bycia damą, czy gentemanem, co jednak nie przeszkodziło mi, by uwielbiać te postacie 😉 Jeśli znasz powieść / film, to na pewno wiesz, co mam na myśli.

    Według mnie współczesna dama to kobieta sukcesu – pewna siebie, dobrze wykształcona, z szerokim wachlarzem zainteresowań – czyli taka, która potrafi żyć na własną rękę i nigdy nie liczy na to, że przerzuci odpowiedzialność za całe swoje życie na przyszłego męża. Facet będzie dla niej partnerem, ale jeśli nie wyjdzie za mąż, to nie będzie to dla niej tragedia. Współczesna dama może pragnąć klasycznego modelu rodziny – ślub, dzieci, ale może też chcieć żyć w wolnym związku. Grunt to dobre maniery, takt, empatia, siła charakteru i szacunek dla partnera (i dzieci). To na pewno nie klasyczna matka-Polka-męczennica, ale też nie wyzwolona feministka, wyzywająca mężczyzn od prostaków i nawołująca do aborcji. To kochająca żona i matka, ale też kobieta spełniona – prywatnie i zawodowo. Ten model na pewno baaardzo trudno zrealizować… ale gdy się spotka prawdziwego gentlemana, to z pewnością się uda.
    Będę do Ciebie zaglądać :)
    Pozdrawiam (i zapraszam do mnie)!
    Jeanne
    kaiserin-sissi blog onet pl

    • http://czasgentlemanow.pl/ Łukasz Kielban

      Bardzo mi miło, że podoba Ci się tutaj!

      Odnośnie dam, chyba cały problem polega na połączeniu tradycji z nowoczesnością. Na tym ile w nich powinno być tej nowoczesnej kobiety sukcesu, a ile klasycznej damy z minionych lat. Z pewnością nie będzie łatwo określić ten model, a tym bardziej sprostać mu. Niemniej nic nie jest łatwe. Trudno też być czułym mężem, obecnym ojcem i pracownikiem na etacie, a do tego pamiętać o manierach, rozwijać zainteresowania i hobby oraz dbać o wygląd.

      Natomiast co do bloga dla dam, ostatnio spodobał mi się blog Szkoła Dam. Może też przypadnie Ci do gustu.

  • amator

    Otóż to! Słuszna idea (myślę o blogu dla pań), gdyż przyglądając się otoczeniu, widzę sporo potencjalnych czytelniczek, kobiet dobrze wychowanych, dystyngowanych, acz sądzę, iż nieliczne tylko przyznają się, do bycia damą. Kobiety tej kwestii tak jasno nie precyzują..

  • polakita

    Bawimy sie jak damy, a jak nie …. to sie nie bawimy! Chyba tak mozna rozpoznac dame. A tak na serio, to uwazam ze zadna ¨dama¨ nie powie o sobie dama, ani zaden ¨gentelman¨ nie nazwie siebie gentelmanem, co najwyzej dobrze wychowanym mezczyzna. Oglada, takt, intelekt – osoby ktore to posiadaja, nie beda sie tym szczycic 😉

    • http://czasgentlemanow.pl/ Łukasz Kielban

      Ważne żeby aspirowały, nie muszą nazywać się damami.

  • Lilka

    „Delikatność i godność wypływa z głębi serca, a nie z lekcji tańca.”

  • Joasieńka

    ISTNIEJE TAKA STRONA!
    http://www.szkoladam.pl
    Sama z niej korzystam, także polecam!

    • http://czasgentlemanow.pl/ Łukasz Kielban

      Tak, znam.

  • Dark

    Jestem ciekawy jakie cechy ma współczesna Dama? Opiszesz? :)

  • http://czasgentlemanow.pl/ Łukasz Kielban

    Trochę obok tematu, szkoda, że usunęła Pani swój poprzedni komentarz na temat myślistwa.

  • http://stymulowanie-rozwoju-dziecka.blogspot.com/ Izabella

    Artykuł ma już 3 lata – stąd moje pytanie do autora bloga: Czy pojawiły się w tym czasie jakieś warte polecenia blogi/strony dla kobiet?

    PS. Czas Gentlemanów bardzo cenię i polecam wszystkim znajomym (obojga płci) :)

    • http://czasgentlemanow.pl/ Łukasz Kielban

      Dziękuję! W komentarzach już się pojawiły linki. Coś się dzieje w tym temacie.