Pierwszy garnitur u krawca – 3 – Detale i zdjęcie miary

Jak już wiecie zdecydowałem się w końcu na uszycie sobie garnituru u krawca. Jest to spory wydatek, dlatego oczekuję, że będzie to garnitur prezentujący się perfekcyjnie, posłuży mi długie lata i nada się na liczne okazje. Ogólny zamysł już wcześniej opisałem. Znalazłem też człowieka, który pomoże mi zadbać o to, by efekt końcowy nie zawiódł moich oczekiwań. Wybrałem wyśmienitą, granatową tkaninę Fine Classics, sprowadzaną specjalnie z Wielkiej Brytanii. Teraz przyszła pora na ustalenie szczegółów, wybór krawca i zdjęcie miary. Czas-Gentlemanow--miara

Cała seria:

Pierwszy garnitur u krawca – 1 – Inspiracje

Pierwszy garnitur u krawca – 2 – Tkaniny

Pierwszy garnitur u krawca – 3 – Detale i zdjęcie miary

Pierwszy garnitur u krawca – 4 – Przymiarki

Pierwszy garnitur u krawca – 5 – Końcowy efekt

Wkracza specjalista

Tutaj zaczyna się pierwsze zadanie Tomka Milera z Gentleman’s Choice, specjalisty od garniturów szytych na miarę. Ja oczywiście mam jakieś wyobrażenie na temat wymarzonego garnituru, a raczej wiem jak chciałbym w nim wyglądać. Tomek ma sprawić, że stanie się to faktem. Mając doświadczenie w szyciu bespoke, wie jakie można zastosować tricki, by efekt był jak najlepszy. Nieustannie trzyma też rękę na pulsie w dziedzinie klasycznej męskiej elegancji. Mimo że jest klasyczna, zmienia się bowiem nieznacznie wraz z kolejnymi sezonami. Chodzi o to, by tym razem nie ulec modzie i nie uszyć czegoś co za parę lat będzie wyglądało po prostu źle.

Do takich kwestii zalicza się przede wszystkim szerokości różnych elementów garnituru: rękawów, nogawek, ramion, klap itp. Wraz z modą zmienia się liczba guzików, kształt kołnierz, położenie kieszeni i pewnie jeszcze wiele innych rzeczy. Z Tomkiem mam pewność, że nie zdecyduję się na coś co popsuje ostateczny efekt. Można pomyśleć, że przecież krawiec powinien takie sprawy mieć przemyślane, ale trudno oczekiwać by rzemieślnik, nawet najlepszy, pasjonował się najnowszymi trendami. Od tych spraw są projektanci.

Elegancja tkwi w szczegółach

Po wyborze tkaniny, udałem się do Tomka by określić detale. Z naszych ustaleń wyszło, że mój trzyczęściowy garnitur będzie bardzo dobrze dopasowany. Ma podkreślać moją szczupłą sylwetkę, ale będę walczył by nie krępował ruchów. Nie uznaję piękna kosztem wygody, zwłaszcza jeśli chodzi o ubranie. Z uwagi na brak u mnie szerokich barów zdecydowaliśmy, że dopasowanie nie będzie dotyczyło ramion, które trochę uwydatnimy, aby zrównoważyć sylwetkę.

Marynarka

Marynarka będzie jednorzędowa, zapinana na dwa guziki. Dwurzędowa robiłaby większe wrażenie, ale mi nie chodzi o to, by przyciągać wzrok. Na taką przyjdzie jeszcze pora. Szyta będzie oczywiście na włosiance, czyli sztywnej tkaninie z włosia końskiego, używanej do wzmocnienia przodu marynarki. Klapy nie będą wąskie, jak to niedawno było modne, ale dopasowane do szerokości moich ramion – mniej więcej na 8 cm.

Trudno mi było zdecydować się na ilość rozcięć z tyłu marynarki. Jedno czy dwa? Z punktu widzenia elegancji niewielka różnica. Z praktycznego, również. Zdecydowałem się ostatecznie na dwa, gdyż taką wersję można jeszcze przerobić na jedno rozcięcie, a w drugą stronę się już nie da.

Kieszenie będą poziome (lekko skośne lepiej prezentują się na większych brzuchach niż mój, obniżają też formalność). Ostatnio widać również modę na małe kieszonki tuż nad jedną z kieszeni. To biletówki. Z tego zrezygnowałem, chcąc utrzymać prostotę całości. Ten element także obniża formalność stroju.

Szyjąc u dobrego krawca można liczyć na ręczne obszycie dziurek na guziki oraz butonierki. Ta ostatnia, w wersjach sklepowych, często nawet nie jest przecięta więc można zapomnieć o włożeniu do niej kwiatka. Natomiast guziki na mankietach zazwyczaj są tylko naszyte, nawet bez imitacji dziurek. Tutaj będą w pełni możliwe do odpięcia i zapięcia, chociaż nie wiem czy będę z tego korzystał.

Kamizelka

Do tego dojdzie zgrabna kamizelka z tej samej tkaniny. Co ciekawe, Tomek podpowiedział mi, żebym nie używał na plecy materiału podszewkowego, ale właściwej tkaniny. Wygląda to znacznie lepiej gdy marynarkę się zdejmie.

Zrezygnowałem natomiast z zamawiania specjalnej podszewki do kamizelki. Zamówiłem taką do marynarki, bo tam ją czasem widać, ale nie zamierzam chodzić z rozpiętą kamizelką, więc nie było potrzeby przedrażać projektu.

Moja kamizelka ma przypominać nr 443, ale bez kieszonek piersiowych.
Moja kamizelka ma przypominać nr 443, ale bez kieszonek piersiowych.

Spodnie

Ustaliliśmy, że spodnie będą dość wysokimi biodrówkami, na pasek. Może następnym razem pójdę w szelki, ale moja figura tego nie wymaga. Mają być wąskie, lecz bez przesady. Wywalczyłem 21 centymetrów szerokości na dole nogawki. Nie chciałem by prezentowały się jak rurki (chociaż na wielu mężczyznach 21 cm to już rurki).

Z tłu kieszeń na guzik, bez patki. Skoro jesteśmy przy kieszeniach muszę dodać, że wszyscy klienci Tomka mają wszywaną specjalną, ukrytą kieszeń, którą można wykorzystać na przechowywanie dokumentów lub banknotów. Tego nie dostanie się w sklepie. To taki smaczek bespoke.

Czas Gentlemanow - KrawiecZdjęcie miary

Tomek polecił mi też odpowiedniego krawca. Jest profesjonalny i stosunkowo niedrogi, a co najważniejsze dobrze się z nim współpracuje. Pan Zbigniew Radlicki, wykona dla mnie projekt Tomka.

Po jakimś czasie od ustalenia szczegółów i zamówienia tkaniny, wybraliśmy się do pracowni pana Radlickiego, by zdjąć ze mnie miarę. Kiedy przyjdzie tkanina, będzie mógł od razu zabrać się za krojenie i wstępne szycie.

Zaczęło się od powtórzenia krawcowi wszystkich ustaleń, tak by wiedział na co konkretnie bierze tę miarę. Odbyło się to na przykładzie moich starszych garniturów, które w tym celu zabrałem ze sobą. Rzecz jasna wiele im brakowało do tego co chcę osiągnąć, ale właśnie o to chodzi!

Po tej rozmowie, pan Radlicki zabrał się do zdejmowania miary. Całość przebiegła bez fajerwerków. Stojąc na środku ciasnego pokoju, uciąłem sobie pogawędkę z Tomkiem na temat koszul i nawet się nie zorientowałem, kiedy krawiec wykonał swoją robotę. Na kartce znalazł się szereg liczb i na podstawie tego powstać miał garnitur. Niby nic, a zajęło ponad 40 minut.

Co dalej?

Jak tylko tkanina przyjechała do Poznania, pan Radlicki przystąpił do pracy. W tym momencie, od gotowego garnituru, dzieliły mnie jeszcze trzy-cztery przymiarki, podczas których wstępne ustalenia będą podlegać weryfikacji i poprawkom. Zajmuje to około miesiąca. To zupełnie wyjątkowy okres, w porównaniu z robieniem zakupów w sklepie. Można się delektować myślą o swoim przyszłym nabytku, a apetyt, na kolejnych przymiarkach, tylko rośnie! O tym właśnie jest kolejny artykuł z serii „Pierwszy garnitur u krawca”.

Dla zainteresowanych: Gentleman’s Choice mieści się na ul. Śniadeckich 60 w Poznaniu. Tomek Miler zajmuje się tam nie tylko doradztwem i projektowaniem garniturów, ale też koszul na miarę oraz sprzedażą akcesoriów takich jak: muszki, poszetki i krawaty.

Share Button
  • agent0798

    Czas Gentlemanow staje sie coraz bardziej elegancki, ja widzę :)

    • http://www.czasgentlemanow.pl Łukasz Kielban

      Taka kolej rzeczy! Ale nie łudziłbym się, że autor bloga chodzi na co dzień w garniturach i pod krawatem. Jeszcze nie teraz.

  • ja

    Garnitury Vistuli z półki również mają tę kieszonke w spodniach. I to w poprzedniej kolekcji.

    • http://www.czasgentlemanow.pl Łukasz Kielban

      Ciekawe. Przy następnej okazji postaram się dodać zdjęcie z tą kieszonką. Porównamy.

  • http://mrmlody.blogspot.com Mr. Młody

    Pięknie, gratuluję. Drobna uwaga ode mnie – jest różnica między jednym a dwoma rozcięciami. Jedno rozcięcie to rozwiązanie sportowe, wynalezione głównie do jazdy konnej. Dwa rozcięcia odznaczają się większą elegancją (plecy wyglądają na bardziej jednolite), a do tego są praktyczniejsze (wkładanie ręki do kieszeni spodni mniej zaburza plecy).

    • http://www.czasgentlemanow.pl Łukasz Kielban

      Mam jednak wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie niż piszesz (prócz kwestii z rękami w kieszeni oczywiście).

      • http://mrmlody.blogspot.com Mr. Młody

        Właśnie tak jest jak piszę :) Podwójne szlice są bardziej eleganckie i kojarzone z „angielskim stylem”. Roetzel zwraca uwagę na to, że marynarka bez takich rozcięć od razu zwraca uwagę, natomiast pojedyncze rozcięcie to raczej połączenie z trzyguzikowym garniturem. Zdaję sobie sprawę, że polscy producenci stawiają na jedno rozcięcie, ale jest to niestety pewna szkoda. Wygląda najgorzej ze wszystkich opcji, a najlepiej nadaje się na jazdę konną. Proszę też zerknąć na blacktieguide, które doradza brak rozcięć, ewentualnie podwójne, ponieważ pojedyncze są jednoznacznie kojarzone ze sportowym stylem. To samo w zasadzie znajdziemy u Flussera.
        Także wybór podjął Pan bardzo dobry. Może trochę nieświadomie, ale jednak najważniejsze, że dobry :)
        pozdrowienia

        • http://www.milerszyje.pl TomekMiler

          Komentowałeś już kiedyś mojego bloga i napisałeś w podobnie autorytatywnym tonie, że uszyłeś sobie marynarkę bez rozcinanych dziurek w mankietach ponieważ nie jesteś chirurgiem. Sugerujesz podobny tok myślenia podczas ustalania liczby rozcięć w marynarce uzależniając ich liczbę od tego czy noszący będzie jeździł konno w garniturze. Do tego przedstawiasz opinie „takie rozcięcie wygląda dobrze, a takie nie” co zależy przecież wyłącznie od sylwetki noszącego, której nie widzisz.
          O ile zgadzam się z Tobą, że można wprowadzać gradację formalności rozcięć w marynarkach, przede wszystkim należy dobrać krój marynarki do sylwetki i zastanowić się kto, gdzie, kiedy i w jakim celu będzie ją nosić.

          Rzeczywistość jest taka, że większość mężczyzn potrzebuje uniwersalnych garniturów, które można stosować w sytuacjach formalnych, półformalnych, a czasem nawet sportowych.

          Dlatego właśnie proszę Cię, abyś następnym razem komentując, wyraźnie zaznaczał, że przedstawiasz prywatne preferencje, zamiast sugerować czytelnikom, że marynarki z jednym rozcięciem są dla jeźdźców, a rozcięte dziurki w mankietach dla chirurgów. Takimi wypowiedziami przyczyniasz się do uwstecznienia i ograniczania elegancji w Polce, a nie jej promocji. No bo w końcu kiedy ostatni raz widziałeś mężczyznę w garniturze na koniu?

          • http://mrmlody.blogspot.com Mr. Młody

            Szanowny Panie Tomaszu,
            na początek przed moją odpowiedzią, proponuję po łyczku jakiegoś Single Malta w ramach złagodzenia obyczajów. Bardzo nie lubię, kiedy rozmowa staje się nazbyt personalna :)
            Ja już po swoim łyku jestem, liczę, że Pana również smakował.
            Przede wszystkim wcale nie chcę brzmieć autorytarnie, ponieważ żaden ze mnie autorytet. Lubię za to beznamiętne i bezemocjonalne wpisy, które być może sprawiają wrażenie autorytarnych (jak bym odczytywał przepisy z jakiegoś kodeksu). Natomiast co do sedna.
            Bynajmniej nie sugerowałem, że jedno rozcięcie nadaje się tylko do jazdy konnej. Pisałem o genezie historycznej i o tym, jak takie rozcięcie jest postrzegane dzisiaj. Nie, nie przedstawiałem własnych preferencji – swoje preferencje staram się pozostawiać dla siebie. Jak Pan widzi, w moim wpisie powoływałem się na Roetzela, Marshalla i Flussera. Jedno rozcięcie jest kojarzone sportowo, a dwa rozcięcia to angielska klasyka.
            I nic dziwnego, ponieważ jedno rozcięcie od czasu do czasu łamie elementarną regułę klasycznej elegancji: ujawnia pośladki przy założonej marynarce, co jest niezwykle niekorzystne. Tak wiem, że jest niewielki odsetek panów, którym jedno rozcięcie może lepiej służyć (choć prawdę mówiąc, to osobista obserwacja, nigdy się z takim przypadkiem nie spotkałem). Nie zmienia to w niczym tego, co napisałem.
            Wiem również, że bespoke to bespoke. Każdy go robi tak jak ma ochotę (tak jak ja miałem ochotę na marynarkę bez odpinanych guzików przy rękawie i bynajmniej nie sugerowałem autorytarnie, że wszyscy muszą tak robić! kiedy pisałem o odpinanych guzikach to również pisałem o genezie, a nie o tym, że należy zabronić ich takiego uszycia).
            No i trochę Pan przesadził z tym „uwstecznianiem elegancji” :) Zdecydowanie przecenia Pan mój wpływ.
            serdecznie pozdrawiam

  • Marcus B.

    Mnie jedno rozcięcie się zwyczajnie nie podoba. Mnie też kojarzy się z jazdą konną, a że konno nie jeżdżę, nie wybrałbym tego rozwiązania. Dwa szlice to klasa sama w sobie, aż dziw bierze że guru gentelmenów tego nie dostrzegł. Oczywiście ostatniego zdania proszę nie brać zbyt poważnie. Fajnie, szczególowo opisane krok po kroku, jak się wziąźć za bespoke. Wierzę, że kiedyś też uda mi się zamówić granitur na miarę

    Pozdrawiam serdecznie!

    • http://www.milerszyje.pl TomekMiler

      Proszę nie odbierz tego jako ciętej riposty, ale od razu widać, że nie jeździsz konno 😉 Marynarki na koniu nosi się praktycznie wyłącznie na zawodach, podczas których wielu jeźdźców wybiera marynarki z dwoma rozcięciami, takie jak tutaj:

      http://images43.fotosik.pl/229/1004c564e05de1a6med.jpg

      Więc nie ma sensu tak szufladkować krojów marynarek, bo w żaden sposób nie przekłada się to na rzeczywistość. Jeśli bardziej podobają Ci się 2 rozcięcia, to żaden problem – uszyj marynarkę z dwoma :)

  • http://hydraulik-awarie-krakow.pl przemek

    Jestem pełen podziwu tej strony. Czytam i czytam końca nie ma tak mnie wciągnęło..