Eugeniusz Bodo był w Polsce międzywojennej jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów. Przystojny, utalentowany i inteligentny artysta był pożądany przez kobiety i producentów. Dzięki swojej błyskotliwej karierze zjeździł sporą część świata, poznał języki i ważne osobistości. Śmietanka towarzyska Warszawy nie mogła się obejść bez niego. Mógłby nam wiele powiedzieć o gentlemanach lat trzydziestych.

Kiedy dowiedziałem się, że właśnie ukazała się jego biografia, od razu wiedziałem, że muszę ją przeczytać. Dodatkowo intrygował mnie fakt, że życie Bodo, choć upłynęło na piedestale i w świetle reflektorów, zakończyło się tragicznie. Spodziewałem się porządnego przewodnika po życiu towarzyskim ówczesnej Polski, śladami wielkiego amanta, któremu w pewnym momencie zabrakło szczęścia. Otrzymałem coś zgoła innego, co jednak nie znaczy, że książki nie przeczytałem jednym tchem.

Rzut okiem

Biografia Eugeniusz Bodo, „Już taki jestem zimny drań” Ryszarda Wolańskiego, wydana przez Rebis już na pierwszy rzut oka przyciąga uwagę. Jest po prostu piękna. Projekt okładki zachwycił mnie tak bardzo, że musiałem się chwilę na nią napatrzeć nim zdołałem ją otworzyć i zabrać się do lektury. Moim zdaniem świetnie oddaje ducha epoki. Kolory, czcionka, no i to genialne zdjęcia Bodo z jego dogiem Sambo. Rewelacja!

W środku praca jest również dobrze przemyślana. Tekst ubarwiają liczne ilustracje, głównie fotosy z planów filmowych, plakaty i wycinki prasowe. Są oczywiście czarno-białe, na czym szczególnie tracą plakaty. Na szczęście książka jest zaopatrzona również we wkładkę z kolorowymi reprodukcjami. Dodatkowo tekst przerywany jest od czasu do czasu ramką z informacją o filmie albo z biogramem, którejś ze wspominanych postaci. Dzięki temu autor nie wplatał w narrację o życiu Bodo streszczeń jego filmów czy dygresji o osobach trzecich. Te „mniej ważne” dane są zawsze w zasięgu ręki, więc możemy do nich wrócić jak tylko uznamy je za istotne.

Życie amanta

Książka ta jest podzielona na trzy rozdziały. Pierwszy dotyczy początków kariery Bodo, drugi, najdłuższy, jego gwiazdorstwa kinowego, trzeci zaś okoliczności śmierci. Niestety okazało się, że pierwsze dwie części skupiają się tylko w małym procencie na życiu prywatnym aktora. W gruncie rzeczy jest to przegląd jego ważniejszych osiągnięć artystycznych z plotkami z planu, wspomnieniami współpracowników oraz wycinkami prasowymi. Wolański prowadzi tutaj dochodzenie starając się na tych źródłach opowiedzieć o człowieku. Niestety rzadko mu to wychodzi. Otrzymujemy raczej obraz osoby publicznej, którą interesują się brukowce, a nie prywatnej, z krwi i kości, z jej problemami i radościami. Żeby dowiedzieć się jaki był Bodo trzeba wyłuskiwać rozsypane informacje z całej książki, a i tak wyjdzie nam obraz szczątkowy. Oczywiście nie musi to być wina autora. Źródła mają to do siebie, że zazwyczaj nie mówią nam tego co chcielibyśmy usłyszeć.

Dowiadujemy się, że był kobieciarzem. Do końca życia pozostał kawalerem. O jego romansach poznajemy jednak mało faktów. Ponoć był bardzo dyskretny. Prócz domysłów i ploteczek przeczytać możemy jednak o jednej z jego historii miłosnych z piękną Tahitanką Reri. Gwiazdką kina amerykańskiego, która na tournée przybyła do Europy, gdzie jej serce skradł właśnie Bodo. Niestety z czasem ich relacje się popsuły i aktor, ze złamanym sercem, znów został sam. Wiemy też, że Bodo zbierał znaczki i potrafił niejedną osobę „zanudzić” swoją pasją. Był abstynentem, prawdopodobnie z powodu wypadku, w którym on był kierowcą, a jeden z pasażerów zginął. Nigdy jednak nie udowodniono mu winy.

Piękna Reri w okropnej piosence „Dla Ciebie chcę być biała”
z filmu „Czarna perła”  (1934 rok) :
http://www.youtube.com/watch?v=wZKe-jnPuuE

Świat kina

Zdecydowanie lepiej wypada ta książka, jeśli ją potraktować jako przewodnik po ówczesnym światku show-biznesu: rewii kabaretowych i filmów kinowych. W tym temacie jest to niesamowite źródło informacji. Wolański opisuje proces powstawania kolejnych spektakli scenicznych, sposoby na przyciągnięcie widzów czy „pojedynki” między różnymi teatrami. Początki kina są równie ciekawe. Najpierw niemy, a później już dźwiękowy obraz powstawał w warunkach dalekich od obecnych. Znajdziemy między innymi informacje o tym jak w pierwszych latach dźwiękowego kina puszczano muzykę, kwestie i efekty akustyczne z aż trzech gramofonów! Ciekawy jest też specjalny podrozdział poświęcony reklamie.

Z planów filmowych pochodzi wiele interesujących anegdot. Kiedy Bodo miał zagrać Araba zapuścił sobie brodę. Cała Warszawa była zaskoczona zmianą jego image’u. A sam aktor nic sobie z uwag nie robił i jeszcze w jednej rewii zaśpiewał piosenkę „Zapuszczam brodę”:

Wprowadzam modę i sam w niej wiodę prym,
I przed narodem noszę swoją brodę.
Trochę mi wstyd, że człowiek zbrzydł,
Lecz pieścić nie mam kogo, więc włosy rosnąć mogą.
Ja nawet tak wolę! Ach, madame, bo zarost kole.

Rolę Araba zagrał w filmie Głos pustyni, kręconym w Afryce. Z tą produkcją związane są przygody filmowców przy współpracy z tubylcami, którzy nie zawsze chcieli pomagać. Niekiedy trzeba było posłużyć się fortelem.

Epilog

Końcowe rozdziały tej książki są natomiast zupełnie inną historią. Zaczęło się od wybuchu wojny i trudności z wydostaniem się z kraju. Początkowo Bodo próbował pracować jako aktor w ZSRR, jednak w 1941 roku stał się podejrzany dla władz komunistycznych. Był on bowiem obywatelem Szwajcarii, ubiegała się o niego Polska, znał kilka języków, jeździł po świecie, znał ważne osoby… W oczach machiny terroru mógł być tylko jednym – szpiegiem.

Opisanie ostatnich lat życia Eugeniusza Bodo musiało być dla Wolańskiego wyzwaniem. Prawdziwe informacje na ten temat były przez długie lata tajone i fałszowane. By zilustrować jego pobyt w radzieckim więzieniu, przesłuchania, a potem zsyłkę, autor przytacza spore fragmenty materiałów archiwalnych, odzyskanych z Rosji przez ludzi walczących o uratowanie pamięci o popularnym aktorze. Stenogramy z przesłuchań przez NKWD są wielką zaletą tej publikacji. Warto choćby tylko dla nich sięgnąć po tę książkę. Bohdan Junod, bo tak się naprawdę nazywał nasz bohater, na podstawie podejrzeń (zabrakło bowiem dowodów) został skazany na pięć lat więzienia, zesłany do łagru, gdzie po kilku miesiącach zmarł w wyniku choroby, której nabawił się już w czasie aresztu. Miał 43 lata.

***

Życie Bodo było na tyle różnorodne, że w jego biografii poznamy prócz jego własnych przeżyć, ogrom informacji na temat ówczesnego przemysłu filmowego i kabaretowego, garść faktów z życia artystów po wybuchu wojny oraz metody traktowania przez NKWD swoich więźniów. Jego tragiczny los budzi do refleksji nad przewrotnym kołem fortuny. Cieszę się, że przeczytałem tę książkę.

Na koniec posłuchajmy tego „zimnego drania”:

Ryszard Wolański, Eugeniusz Bodo, „Już taki jestem zimny drań”, Dom Wydawniczy Rebis, 2012.