Podawanie ręki mówi wiele o człowieku, jego charakterze i stosunku do nas. Od wieków uścisk dłoni był wymieniany między ludźmi równymi i tę równość podkreślał. Natomiast osoby znajdujące się na różnych szczeblach hierarchii mogły wymieniać jedynie ukłony. Niepodanie komuś ręki sugerowało, że drugą osobę tratuje się jak kogoś o niższej wartości. W II RP było to tak czytelną zniewagą, że prowadziło nieraz do pojedynków.

Dzisiaj honorowe starcie nam nie grozi, a podawanie ręki czy powitalny ukłon wydają się być banalną sprawą. Jeśli jednak chcielibyśmy być poprawni i przy każdej okazji odpowiednio się witać, sama intuicja może nie wystarczyć. W wielu sytuacjach, zwłaszcza oficjalnych, do dziś obowiązuje etykieta, którą tworzono przez stulecia. Różne niuanse mogą zdradzić osobę niezorientowaną w tym temacie. Co prawda w codziennych spotkaniach panuje obecnie duża swoboda w tej kwestii, ale prawdziwy gentleman powinien doskonale wiedzieć jak się witać.

Zacznijmy od męskiego uścisku dłoni. Mimo że „męski” i „uścisk”, nie może on być zbyt silny. Nie chcemy przecież uszkodzić znajomego. Rękę powinno się podawać miękko i gładko, bez zbytniego ucisku. Jednak nie można przesadzić w drugą stronę. Podaje się pełną dłoń, a nie same palce. Przy podaniu ręki należy patrzeć drugiej osobie w oczy, a nie na jej dłoń. Nie witamy się bowiem z ręką, ale z człowiekiem. Dłoni nie powinno się też przetrzymywać zbyt długo. Krótki uścisk zdecydowanie wystarczy.

Niezwykle ważne jest wyczucie w kwestii pierwszeństwa w podawaniu ręki. Nigdy nie należy wyciągać dłoni do osoby starszej, ani piastującej wyższe stanowisko, np. student nie wyciągnie dłoni do profesora, ani pracownik produkcji do prezesa. Oczywiście mogą wymienić uścisk, ale zawsze to ta „ważniejsza” osoba wyciąga rękę jako pierwsza. Podobnie jest z przywitaniem między kobietą a mężczyzną. Przyjęło się, że to kobieta inicjuje podanie ręki, a mężczyzna tylko odpowiada. Jeśli ona tego nie zrobi, wystarczy pozdrowienie słowne i ukłon.

Całowanie rąk kobiet wychodziło już z mody w dwudziestoleciu międzywojennym. Ci, którzy dowlekli ten zwyczaj do dzisiejszego dnia, może mają wrażenie wprowadzania namiastki „wersalu” w szarości życia, ale jest to zachowanie, którego nie powinno się powielać. W okresie międzywojennym całowanie dłoni panien było ponadto bardzo źle widziane, choć przyzwalano na nie przy powitaniu po długim okresie niewidzenia.

<<Zobacz też wpis: „O całowaniu rączek„>>

Ukłony rządzą się przeciwnymi prawami co uściski dłoni. Inicjują je młodsi, osoby „niżej postawione” oraz mężczyźni (witając kobiety). Podobne jest natomiast to, że i tutaj nie należy przesadzać z formą. Wystarczy lekkie skinienie głowy, choć „ważniejsze” osoby można obdarzyć ukłonem głębszym i poważniejszym. Jak pisał Rościszewski: „Nie serwilizm, nie płaszczenie się, nie uniżony ukłon stanowi o dobrem wychowaniu człowieka lecz ukłon przyzwoity i elegancki, poparty miłym uśmiechem”. Należy też pamiętać o odpowiednim do osoby pozdrowieniu słownym. W czasach kiedy nosiło się kapelusze, przy ukłonie, należało uchylić nakrycie głowy, uważając by nie zasłonić sobie nim swojej twarzy. Dzisiaj zaś nie wyobrażam sobie zdejmowania wełnianej czapki przy pozdrowieniu na spacerze.

Kiedy spotykamy kogoś na ulicy, należy się tej osobie ukłonić z pewnej odległości (ok. trzech kroków), ale nie zatrzymywać dla zamienienia kilku słów. Zazwyczaj jesteśmy czymś zajęci i wcale nie chcemy, żeby nam przeszkadzano w naszych sprawach. W sytuacji gdy spotykamy znajomego rozmawiającego z inną osobą, lepiej udać, że go nie widzimy, niż przerywać konwersację. Bezpiecznie zaczepić można tylko przyjaciół i krewnych, którzy z drugiej strony mogliby się obrazić, gdybyśmy nie zagadnęli.

Jeśli kogoś nie lubimy, zawsze lepiej mu się chłodno ukłonić niż udawać, że się go nie widzi. Po co zaogniać konflikt, czy dawać kolejne powody do sprzeczki? Jeśli jest się tym starszym, czy „wyżej postawionym” nie należy okazywać, że się oczekuje na ukłon innych. Można, bez szkody dla dobra swojego imienia, ukłonić się pierwszym.

Jako ciekawostkę podaję przepis na międzywojenny ukłon urzędowy. Jako urzędowy, jest równie skomplikowany co państwowa biurokracja:

„Ukłon urzędowy, oficjalnie odbywa się w ten sposób: kilka kroków naprzód, krok naprawo lub nalewo, gdzie dogodniej się przedstawić, drugą nogę przysuwa się do pierwszej, głowę się pochyla, przyczem piersi zapadają się niejako, wskutek czego robi się mimowoli krok w tył i już cofając się, korpus się wyprostowuje i kłaniający się podnosi głowę.”

Źródło: Mieczysław Rościszewski, Zwyczaje towarzyskie. Podręcznik praktyczny dla pań i panów, Warszawa 1928.